Korytarz Centralny Rzeszów-Warszawa. Kolejowy temat połączył samorządy i biznes
KATEGORIA: INWESTYCJE / 5 sierpnia 2026
Sprawne i szybkie połączenie kolejowe z Warszawą to cel, który połączył samorządowców reprezentujących 2 miliony mieszkańców. Znaczenie kolejowego Korytarza Centralnego dla rozwoju gospodarczego Polski to temat, który omawiali w środę w Rzeszowie przedstawiciele sześciu samorządów, przedstawiciele świata biznesu oraz poseł RP Adam Dziedzic. Ustalili wspólne stanowisko dla dalszych rozmów z Ministerstwem Infrastruktury.
Środowe (5 sierpnia) spotkanie to kolejny krok, jaki podejmują samorządowcy Rzeszowa, Tarnobrzega, Sandomierza, Ostrowca Świętokrzyskiego, Starachowic, Radomia w celu wpisania Korytarza Centralnego - łączącego te miejscowości - do krajowego planu rozwoju infrastruktury kolejowej. Pod koniec czerwca wystosowali list otwarty w tej sprawie do ministra infrastruktury, Dariusza Klimczaka. Następnie 9 lipca spotkali się w Ostrowcu Świętokrzyskim, by ustalić plan działań. Natomiast 28 lipca spotkali się z wiceministrem infrastruktury Piotrem Malepszakiem i przedstawicielami Centralnego Portu Komunikacyjnego „Port Polska” w Ministerstwie Infrastruktury aby przedstawić uzasadnienie swojego stanowiska i sformułowanych oczekiwań. Teraz przyszedł czas na merytoryczną dyskusję w Rzeszowie z przedsiębiorcami, izbami przemysłowo-handlowymi i radami gospodarczymi, która odbyła się w rzeszowskim Urban Lab. Po spotkaniu uczestnicy przybliżyli szczegóły na briefingu prasowym.
Inwestycja na 10 – 15 lat za kilkanaście mld złotych
Zgodnie z obecnymi planami rządu zawartymi w projekcie Zintegrowanej Sieci Kolejowej do stolicy Polski jechać mielibyśmy przez Lublin. Według idei, która połączyła samorządowców wspomnianych sześciu ośrodków, istniejący szlak kolejowy może spełnić taką rolę - połączenia z Warszawą - po odpowiedniej modernizacji, nie przekreślając planów rządu dotyczących szybkich magistrali kolejowych. Jednak podobny efekt można osiągnąć za mniejsze pieniądze remontując i przebudowując istniejącą już infrastrukturę.
- Utrzymanie korytarza kolejowego Rzeszów, Tarnobrzeg, Sandomierz, Ostrowiec Świętokrzyski, Starachowice, Radom, to ważna kwestia. On już dzisiaj funkcjonuje i dobrze się sprawdza. Olbrzymiego znaczenia nabrał jeszcze w momencie realizacji programu SAFE. Potężne środki, które przepływają zarówno do zakładu w Nowej Dębie, jak i Stalowej Woli, to nie tylko przepływ samych towarów, ale i ludzi do pracy. To też zazębianie się z ośrodkami naukowymi – podkreślił poseł Adam Dziedzic. – Nakłady na tę inwestycję określamy na około 12, 15, może 17 miliardów złotych i jest ona możliwa do realizacji w ciągu najbliższych 10, może 15 lat.
Jak deklarował poseł, zamierza lobbować na rzecz nie tylko utrzymania tego korytarza, ale również wpisania go do programów rządowych. - To ważne i istotne, aby on pojawił się w planach rządu na kolejne lata - dodał poseł. - Nie możemy zdeprecjonować tej wartości, która dobrze funkcjonuje. Trzeba ją modernizować. To będzie kołem zamachowym dla gospodarki, ale również dla demografii, dla rozwoju samorządu.
Korytarz zapewni rozwój gospodarczy
Jak podkreślano, projekt ten jest korzystny dla rozwoju gospodarczego.
- Nasza Rada Gospodarcza przy Prezydencie Miasta Rzeszowa przygotowała bardzo solidne opracowanie, włącznie z opiniami eksperckimi, które podnoszą pozytywny aspekt ekonomiczny tego rozwiązania – zaznaczył Maciej Ulita, wiceprezydent Rzeszowa, gospodarz spotkania. – Chcę podkreślić, że nie prowadzimy żadnej walki, szukamy zoptymalizowanego rozwiązania, zwłaszcza w kontekście wydarzeń za naszą wschodnią granicą. Mamy nadzieję, że niebawem sytuacja się unormuje, a Rzeszów stanie się hubem logistycznym, więc ta część Polski, zamieszkana przez dwa miliony ludzi, nie może zostać pominięta w procesie budowania szybkiej kolei. Stworzenie spójnej sieci komunikacyjnej, spójnej sieci kolejowej zapewni nam możliwość partycypowania w potężnych przedsięwzięciach ekonomicznych, co przyczyni się do poprawy dobrostanu i mieszkańców naszych regionów i mieszkańców naszego kraju.
- Serce przemysłowe województwa świętokrzyskiego bije w północnej jego części. Dla takich miast jak Starachowice, Ostrowiec Świętokrzyski rozwój szybkiej kolei to rozwój naszych miast, naszych przedsiębiorców. Starachowice to miasto, gdzie kilkadziesiąt tysięcy osób pracuje w przemyśle. To miasto, gdzie swoje siedziby mają największe przedsiębiorstwa funkcjonujące w województwie świętokrzyskim. To miasto, gdzie siedzibę ma starachowicka strefa ekonomiczna. Tego typu rozwiązania szybkiej kolei to dostępność, która jest kluczowa nie tylko dla naszych mieszkańców, ale dla przedsiębiorców - podkreślał Marcin Gołębiowski, I zastępca prezydenta Starachowic ds. społecznych.
- Trasa, o której mówimy, przebiega przez historyczny teren Centralnego Okręgu Przemysłowego i ona już jest, nie trzeba jej budować, trzeba ją tylko zmodernizować – stwierdził Rafał Binięda, prezes Zarządu Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Sandomierzu. Jak dodał, już teraz z Sandomierza do Warszawy koleją jedzie się szybciej niż samochodem.
W imieniu mieszkańców
- Reprezentując nasze miasta, przede wszystkim reprezentujemy naszych mieszkańców. Nasze starania służą temu, aby nasi mieszkańcy mieli komfortowe podróżowanie i rzeczywiście mogli komunikować się w sposób płynny z większymi ośrodkami ekonomicznymi. Nie stajemy przeciwko korytarzom alternatywnym, które zostały zaproponowane w ramach rządowej Zintegrowanej Sieci Kolejowej, czyli mówimy tutaj o korytarzu Rzeszów przez Kielce, korytarzu Rzeszów na Lublin i do Warszawy. Natomiast, najważniejsze jest dzisiaj modernizacja linii 71 i 25 od Rzeszowa w kierunku Warszawy przez Tarnobrzeg, Sandomierz, Starachowice, Ostrowiec, Świętokrzyski, Radom. To modernizacja tych linii przy stosunkowo niewielkim nakładzie spowoduje, że pociągi będą zatrzymywały się w tych ośrodkach, czyli generalnie będą spełniały tę swoją funkcję i faktycznie mieszkańcy będą mogli z tych kolei korzystać. Przy zachowaniu prędkości 200 km na godzinę, bo to łatwo jest przeliczyć, my dzisiaj już osiągniemy czasy, które będą osiągane przez koleje wysokiej prędkości przy dużo większym nakładzie finansowym. A reprezentujemy 2 miliony mieszkańców, więc to jest dla nas niezwykle istotne. To również istotne dla przedsiębiorców. Chcemy się rozwijać i dać szansę na korzystanie z tego naszym mieszkańcom, jak i przedsiębiorcom – argumentował Łukasz Nowak, prezydent Tarnobrzega.
- Widzimy tutaj szansę równomiernego rozwoju, północnej części Podkarpacia, rozwój przedsiębiorstw zbrojeniowych, jednostek wojskowych, a co za tym idzie napływ nowych mieszkańców, przedsiębiorców i potoków ludzi do pracy. Dlatego liczymy, że rozwój kolei spowoduje tutaj rozwój tego terenu – wyraził nadzieję Wojciech Śmiech, wicestarosta tarnobrzeski.
- Reprezentuję dzisiaj Ostrowiec Świętokrzyski, mieszkańców, naszego prezydenta, który jest mocno zaangażowany w sprawy tego, aby nie wykluczyć naszego regionu komunikacyjnie. Pozwoliliśmy sobie dzisiaj zabrać ze sobą tutaj, zaprosić trzech przedsiębiorców , którzy zatrudniają kilka tysięcy pracowników. Mają swoje problemy związane z logistyką, związane z transportem, który gdzieś tam się zapycha na liniach kolejowych. Chcielibyśmy, by ich głosy zostaną wysłuchane, chcielibyśmy, aby to też było wzięte pod uwagę, bo dzięki temu będą mieli większe możliwości rozwoju swojej produkcji, zatrudnienia pracowników spoza naszego regionu, naszego miasta. O to musimy wspólnie tutaj zabiegać, żeby to szło do przodu i żebyśmy się rozwijali, żeby to wykluczenie nas nie dotknęło - przekonywał Łukasz Norowski, I wiceprezydent Ostrowca Świętokrzyskiego.
Plany były już 20 lat temu
Jak zwracali uwagę dziennikarze, o planach takiego połączenia mówiło się już 20 lat temu, tymczasem wciąż pozostajemy w sferze planów.
Prezydent Tarnobrzega zauważył, że już obecnie jesteśmy świadkami rewitalizacji linii 25, 74, 78, 71, a więc tworzących Korytarz Centralny. - Już dzisiaj jest to najkrótszy korytarz. Czyli dzisiaj z Rzeszowa jedziemy pociągami przy torach, które są modernizowane, prędkościami maksymalnie 160 km na godzinę, no to są tory 120-160. I dzisiaj osiągamy czas na poziomie 3,5 godziny - 3 godziny 40 minut. Przy delikatnej modernizacji, bo musimy tutaj pamiętać o tym, że przy zachowaniu priorytetyzacji tego korytarza pozwoli również walczyć o to, żeby można było wybudować drugi tor, przynajmniej Rzeszów-Zaczernie, bo tutaj mamy rzeczywiście największy zator komunikacyjny ze względu na połączenie Rzeszowa z Jasionką. I tak naprawdę modernizacja, budowa drugiego toru, chociażby do Widełki, bo tutaj tak strategicznie można byłoby to planować, ze względu również na to, że mamy tam terminale paliwowe. Jest to niezwykle istotne, bo patrzymy na to nie tylko z perspektywy oczywiście mieszkańców, ale też z perspektywy biznesu - ocenił Łukasz Nowak.
Jak dodał, modernizacja Korytarza Centralnego da efekty osiągnięcia tego samego czasu przejazdu przy kosztach na poziomie kilku czy kilkunastu procent kosztów nowych tras planowanych w ramach ZSK i linii wysokich prędkości, już przy prędkości 200 km/h wobec zakładanych tam 300-350 km/h i w perspektywie 10 lat, a nie 2050 roku. Do tego linie wysokich prędkości połączą większe ośrodki omijając te mniejsze jak Stalowa Wola, a Korytarz Centralny łączy mniejsze miasta.
Jest jeszcze inna kwestia, ważna dla pasażerów. - Dzisiaj między Tarnobrzegiem a Warszawą przez Sandomierz, korytarzem nr 25, mamy bilet za 69 złotych. Przy kolejach dużej prędkości już dzisiaj taki bilet kosztowałby między 250 do 300 złotych, więc musimy popatrzeć też na tą perspektywę. Oczywiście te połączenia szybkie będą potrzebne, ale my nie chcemy z nimi rywalizować - zaznaczył prezydent Tarnobrzega.
Warto także dodać, że modernizacja Korytarza Centralnego i dostosowanie go do prędkości 200 km/h ze względu na ukształtowanie terenu wymagać będzie jednak budowy
nowego odcinka torów między Tarnobrzegiem a Ostrowcem Świętokrzyskim.
„To nie konkurencyjny projekt”
Uczestnicy spotkania zastrzegali, że nie chodzi o kwestionowanie rządowych planów.
- To nie jest alternatywny projekt. To jest projekt, który ma na celu pokazanie ponadlokalnej opcji. Chodzi o optymalizację. Wybudujemy mniej nowych torów, za mniejsze pieniądze, ale za to szybciej. Czyli tak na dobrą sprawę cała idea tego naszego spotkania to jest wypracowanie i próba przekonania strony rządowej do tego rozwiązania, które globalnie jest rozsądniejsze, ale zupełnie nie wyklucza planów rządowych. To nie jest żadna batalia o jedyną słuszną opcję. To jest wskazanie możliwości, która jest racjonalna - podkreślał wiceprezydent Rzeszowa Maciej Ulita.
Jak dodał jest też feedback, czyli sygnały zwrotne ze strony Ministerstwa Infrastruktury. - Powoduje on, że widzimy sens kolejny raz się spotykać, poszerzyć grupę konsultacyjną, dobierać nowe argumenty po to, żeby stronie rządowej pokazywać, że nie jest to jakieś dziwne, regionalne czy lokalne widzimisię, tylko faktycznie projekt, który jest dobrze przemyślany, dobrze policzony, ma ręce i nogi. I oczywiście ten proces jest bardzo dynamiczny i pewnie jeszcze chwilę potrwa. Natomiast wydaje nam się, że ten feedback nie jest negatywny - ocenił Ulita.
W rzeszowskim spotkaniu uczestniczył również Paweł Potyrański, dyrektor Wydziału Pozyskiwania Funduszy Urzędu Miasta Rzeszowa, prezes Zarządu Stowarzyszenia Rzeszowskiego Obszaru Funkcjonalnego.
Rafk