Od lutego zmiany w rozkładach. Będzie „rewolucja” czy koncert życzeń?

KATEGORIA: KOMUNIKACJA / 30 grudnia 2018

Wnętrze elektrycznego Solarisa. Czy wprowadzenie autobusów elektrycznych na linie zbiegnie się z zapowiadaną od 1 lutego zmianą rozkładów?
Fot. Tomasz Wrzesiński

Od pewnego czasu Zarząd Transportu Miejskiego sygnalizuje, że od 1 lutego 2019 r. nastąpią dość istotne zmiany w rozkładach i trasach linii rzeszowskiej komunikacji miejskiej. Zmiany te bywają nazywane nawet „rewolucją”.

Według zapowiedzi dyrektor ZTM Anny Kowalskiej zmiany mają doprowadzić do redukcji „białych plam”, czyli miejsc gdzie komunikacja w ogóle nie dociera, albo autobusy kursują bardzo rzadko i nieregularnie.

Podstawowa sieć linii autobusowych obsługiwanych przez MPK wywodzi się od siatki, która powstała na początku lat 90. i później była tylko sukcesywnie modyfikowana. Chociaż od tego czasu miasto ponad dwukrotnie powiększyło swój obszar, powstały nowe arterie komunikacyjne, w tym most Zamkowy w centrum Rzeszowa, sieć tras autobusowych w niewielkim stopniu uwzględnia te zmiany.

Zmorą użytkowników rzeszowskich ulic w ostatnim okresie są gigantyczne korki. W tych korkach grzęzną też miejskie autobusy. Ich opóźnienia często wynoszą po kilkadziesiąt minut. Chociaż miejscy urzędnicy próbują tłumaczyć, że za korki odpowiadają zbliżające się święta czy wydłużone weekendy, trudno oprzeć się wrażeniu, iż zatory na ulicach tworzą się i bez takich okazji. Korki to po części także efekt braku regularnej komunikacji miejskiej obsługującej peryferyjne osiedla. Brak sensownych połączeń zmusza ludzi do korzystania z samochodów. To powoduje korki i opóźnienia autobusów, co jeszcze bardziej zniechęca do usług komunikacji miejskiej. I tak błędne koło się zamyka. Wśród przyczyn opóźnień autobusów na pewno można wymienić długie i pokręcone trasy linii rzeszowskiej komunikacji.

Czekają na propozycje zmian, ale tylko od przewodniczących Rad Osiedli

Lekiem, przynajmniej częściowym, na tę sytuację mają być właśnie zapowiadane zmiany, które według deklaracji ZTM wejdą w życie 1 lutego. Wydawałoby się, że skoro zmiany mają zacząć obowiązywać już za miesiąc, są dokładnie przygotowane i opracowane. Tymczasem Zarząd Transportu Miejskiego wystosował właśnie apel do przewodniczących Rad Osiedli, w którym zachęca wszystkie Rady Osiedli do składania wniosków oraz propozycji zmian zarówno w siatce połączeń jak i w rozkładach jazdy miejskich autobusów.

Jak poinformował ZTM, wszystkie propozycje zostaną przeanalizowane przez Zarząd oraz omówione na spotkaniu z przedstawicielami Rad Osiedli na spotkaniu, które odbędzie się w drugiej połowie stycznia 2019 r. „Spotkanie to będzie miało na celu zaopiniowanie nowego projektu sieci oraz nowych rozkładów jazdy” – zapowiada organizator miejskiego transportu w Rzeszowie.

Propozycje zmian można przesyłać pocztą tradycyjną na adres ZTM w Rzeszowie: ul. Trembeckiego 3, 35-234 Rzeszów bądź pocztą elektroniczną na adres: ztm@ztm.erzeszow.pl w nieprzekraczalnym terminie do 15 stycznia 2019 r.

Jednak rozpatrywane będą wyłącznie wnioski składane w imieniu Rady Osiedla przez jej przewodniczącego. Dlatego ZTM zachęca wszystkich mieszkańców Rzeszowa do zgłaszania uwag dotyczących zmian w komunikacji miejskiej do przedstawicieli swoich Rad Osiedli.

Dlaczego formalne wnioski mogą składać tylko Rady Osiedli? Do tej pory często bywało, że władze miasta ulegały prośbom płynącym właśnie z osiedlowych rad, których efektem było m.in. wydłużanie istniejących lub tworzenie nowych linii. Zmian, które w zamyśle miały polepszać obsługę mieszkańców, ale często były tworzone na zasadzie realizacji pewnych zachcianek oraz „koncertu życzeń” i zależały od siły przebicia władz poszczególnych osiedli. Nietrudno zresztą zauważyć dysproporcje pomiędzy osiedlami, gdzie do niektórych z nich dociera po kilka linii, a kolejne z nich są jeszcze wydłużane, podczas gdy na innych osiedlach jest jedna linia, w dodatku kursująca rzadko.

Zmiany wprowadzane za szybko?

Problemy te niepokoją Podkarpackie Stowarzyszenie Miłośników Komunikacji, które wystosowało list do dyrektor ZTM Anny Kowalskiej. List ten został zresztą upubliczniony. PSMK wyraża w nim „głębokie ubolewanie i zaniepokojenie faktem przeprowadzania zmian w komunikacji miejskiej, planowanych na dzień 1 lutego 2019r.”

Skąd bierze się niepokój miłośników komunikacji? Jak wskazują w liście podpisanym przez przewodniczącego PSMK, Dominika Bąka, jeżeli ZTM mówi i „rewolucji”, powinien mieć już przygotowane rozwiązania. Tymczasem na razie Zarząd zachęca Rady Osiedli do składania propozycji zmian i rozwiązań komunikacyjnych. Propozycje mają być omawiane dopiero po 15 stycznia.

„Sytuacja taka może być sprzeczna z ideą przygotowywanych zmian. Proponowane przez Rady Osiedli wnioski powinny być dogłębnie przeanalizowane pod kątem prawidłowego funkcjonowania linii. Aktualny układ komunikacyjny ma wiele niedogodności, które można porównać do „ran”, a chwilowe „zaklejenie ran” nic nie wniesie. Obecna siatka transportowa pochodzi z roku 1991 i trzeba ją utworzyć praktycznie od nowa. Wprowadzenie zaś nowej siatki wymaga konsultacji, nie tylko z Radami Osiedli, ale przede wszystkim ze zwykłymi mieszkańcami, pasażerami. Warto tutaj zaznaczyć, że znaczną część podróżnych stanowią studenci, mieszkający w akademikach, którzy nie interesują się systemem szczebli samorządu terytorialnego, zaś instytucja Rady Osiedla jest im mało znana. Nadmienić należy także, iż podróżnymi miejskiej komunikacji są mieszkańcy, którzy dojeżdżają do szkół, miejsc pracy czy zakładów medycznych, nie będąc mieszkańcami Rzeszowa. Ich zdanie też jest ważne i powinno być uwzględnione. Sami podróżni, przed wprowadzeniem zmian potrzebują znacznego czasu, żeby się z nimi zapoznać i przyzwyczaić” – zauważa Dominik Bąk.

Zdaniem członków PSMK obserwując działania Zarządu Transportu Miejskiego można wysnuć wniosek, że „szykowane zmiany tworzone są zbyt szybko, pod naciskiem rosnącego niezadowolenia pasażerów i lokalnych mediów.”

Stowarzyszenie krytykuje też termin wprowadzania zmian. ZTM wyjaśniał, że ma to związek z końcem i początkiem semestru na rzeszowskich uczelniach, a więc zarazem terminem obowiązywania biletów semestralnych. Stąd zmiany dopiero od 1 lutego, a nie np. już od Nowego Roku. Można zauważyć, że w świetle planowanego rozpoczęcia zbierania postulatów od Rad Osiedli, tłumaczenia takie nie brzmią zbyt wiarygodnie.

Dla członków PSMK rozsądnym terminem wprowadzania zmian reorganizacyjnych jest okres przerwy wakacyjnej. „Gdzie z komunikacji miejskiej i ulic miasta korzysta znacznie mniej pasażerów, a sam okres pozwoliłby zapoznać się z nową siatką komunikacyjną” – czytamy w liście. Stowarzyszenie zastrzega, że list nie jest krytyką Zarządu Transportu Miejskiego w Rzeszowie, co więcej, wyrażamy szczerą chęć współtworzenia siatki połączeń, gdyż wspólne działania mogą przyczynić się do poprawy działalności komunikacji miejskiej w Rzeszowie.

Swoje propozycje PSMK przedstawiło już wcześniej, przy okazji zbierania przez ZTM opinii w ramach konsultacji społecznych dokumentu „Analiza kosztów i korzyści związanych z wykorzystaniem przy świadczeniu usług komunikacji miejskiej autobusów zeroemisyjnych i napędzanych gazem ziemnym dla Miasta Rzeszowa”.

Zdaniem PSMK, zwiększenie częstotliwości kursowania autobusów na liniach 0A, 0B, 18, 19 spowodowało wzrost liczby pasażerów, a także podniesienie zaufania społecznego do komunikacji miejskiej. Jednak Stowarzyszenie sugeruje pilną konieczność ustanowienia taktów na pozostałych liniach kategorii I tj. 17, 30 oraz niektórych liniach kategorii II tj. 1, 8, 9, 12, 16, 44 oraz 6, 13, 34 przy jednoczesnym skróceniu lub ich „wyprostowaniu”. Członkowie PSMK podtrzymują opinię, że linia 13 jest za długa.

Przypomnijmy, że od września jej trasa została wydłużona z pętli przy ul. Mikołajczyka aż do pętli przy ul. Wita Stwosza. Po drodze „trzynastka” przejeżdża ulicami Kotuli, German, Wyspiańskiego, Strzelniczą, Plenerową, Krajobrazową, al. Witosa i Langiewicza. Na dołożonym odcinku trudno zaobserwować tłumy pasażerów. Zmiana trasy linii nr 13 i jej wydłużenie to właśnie klasyczny przykład postulatu płynącego od rady osiedla. Konkretnie, jak wyjaśniał nam w sierpniu rzecznik prezydenta Maciej Chłodnicki, był to wniosek Rady Osiedla Kotuli, która starała się o zwiększenie ilości kursów na osiedlu Wzgórza Staroniwskie. Intencja może dobra, skutek niekoniecznie.

Wnioski z raportu sprzed kilku lat niewykorzystane do dzisiaj

Według Stowarzyszenia linie powinny być w miarę krótkie, z dobrym czasem przejazdu, z rozkładem umożliwiającym szybkie przesiadanie się. Członkowie PSMK sugerują też ograniczenie ilości linii „kosztem” większej częstości odjazdów obecnych już połączeń.

Władze miasta inwestują w zakup nowych autobusów, wymianę przystanków, budowę systemów sterowania ruchem itd. Jak widać to jednak za mało, żeby komunikacja miejska była rzeczywistą alternatywą dla komunikacji indywidualnej. Oczywiście komunikacja zbiorowa nigdy nie zastąpi tej ostatniej, ale w Rzeszowie jak na razie, autobus miejski, zwłaszcza poza centrum, rzadko bywa dobrą konkurencją dla samochodu. Potrzebne są jeszcze zmiany dotyczące samej sieci komunikacyjnej i częstotliwości kursowania autobusów. Pasażer powinien wiedzieć, że jeżeli przyjdzie na przystanek to nie będzie musiał czekać na autobus godzinę lub dłużej, ale pojawi się on za 10, 15 czy 20 minut. Regularnie i niezależnie od pory dnia. Tylko wówczas komunikacja może być atrakcyjną alternatywą dla korzystania z własnego samochodu. Nawet jeśli później konieczna byłaby przesiadka na inną linię. W ramach ceny jednego biletu i w rozsądnym czasie nie byłoby to już tak uciążliwe. Teraz ZTM tłumaczy, że pasażerowie są przyzwyczajeni do linii, którymi dojadą z punktu A do punktu B bezpośrednio. Tyle, że miasto się rozrasta i odległości między takimi punktami stają się coraz dłuższe. W pewnym momencie, zamiast po raz kolejny wydłużać linie trzeba powiedzieć „dość!”.

Przypomnijmy, że kilka lat temu przy okazji realizacji programu transportowego za kilkaset tysięcy złotych powstał na zlecenie miasta raport firmy Marcin Gromadzki Public Transport Consulting z Gdyni. Opracowanie poprzedziły badania ankietowe w autobusach. Jednym ze wskazań raportu było szybkie opracowanie nowego schematu rozkładów jazdy. Chodziło m.in. o kwestie poruszania się autobusów stadami i długie przerwy między kursami. Innym postulatem było skracanie linii, na których powstają ogromne opóźnienia. Ułatwieniem w wprowadzeniu takich zmian miała być odpowiednia taryfa biletowa (bilety czasowe) pozwalająca podróżować z przesiadkami bez konieczności płacenia podwójnej ceny biletu. Wnioski z dokumentu, mimo wydania na niego sporych pieniędzy, w zasadzie do tej pory nie zostały wdrożone.

Czy teraz ZTM spróbuje chociaż częściowo wrócić do tamtych pomysłów? Zapewne przekonamy się o tym pod koniec stycznia, gdy zostaną ujawnione zmiany planowane od lutego.

Być może te zmiany zbiegną się z wprowadzeniem na linie 0A i 0B autobusów elektrycznych, które ma w końcu nastąpić w styczniu. Opóźnienie z włączeniem ich do ruchu wynika to ciągle efekt braku podłączenia zasilania ze stacji transformatorowej do gotowych już urządzeń do szybkiego ładowania przy ul. Grottgera. Wprowadzenie elektrobusów na trasę „koła” może wymusić pewne zmiany w funkcjonowaniu obu linii oznaczonych cyfrą „zero”. Teraz częściowo obsługują ją autobusy przegubowe. Tymczasem wszystkie 10 autobusów elektrycznych (przewidziano ich po 5 do obsługi linii 0A i 0B) to standardowe 12-metrowe Solarisy. Są one jednak (ze względu na masę baterii) jeszcze mniej pojemnie niż autobus tej samej długości ze zwykłym napędem – zamiast około 100 pasażerów mogą zabrać ich 78. Czy częstotliwość „koła” zostanie z tego powodu zmodyfikowana? Odpowiedź na to pytanie również poznamy końcem stycznia.

Piotr Sokołowski

  

Redaktor naczelny: Barbara Kędzierska
Wydawca
"Siedem - Barbara Kędzierska"
PORTAL INFORMACJI I OPINII
✉ Adres do korespondencji
35-026 Rzeszów, ul. Reformacka 4