„Łapy precz od naszych dzieci!”. Protest w sprawie edukacji seksualnej
KATEGORIA: EDUKACJA / 4 grudnia 2024
Kilkaset osób uczestniczyło w środę (4 grudnia) w południe w proteście przeciwko nowemu obowiązkowemu przedmiotowi „edukacja zdrowotna”, którego częścią ma być edukacja seksualna pod Kuratorium Oświaty w Rzeszowie.
Protest zorganizowany przez Polskie Stowarzyszenie Wolne Podkarpacie został wsparty przez szereg organizacji oraz środowisk takich jak: Fundacja Pro – Prawo do Życia, Stowarzyszenie Rodzice Chronią Dzieci, Stowarzyszenie Nauczycieli i Pracowników Oświaty „Nauczyciele dla Wolności”, Stowarzyszenie Panem Jest Jezus, Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, Konwent Narodowy Polski. Swoje mocne poparcie okazały też NSZZ „Solidarność” Regionu Rzeszowskiego oraz NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”, czego dowodem były liczne flagi obu organizacji związkowych. Można było też np. dostrzec grupy reprezentujące Rodzinę Radia Maryja.
Tak jak 1 grudnia w Warszawie na ogólnopolskim proteście, przeciwnicy nowego przedmiotu zebrali się w Rzeszowie pod hasłem „TAK dla edukacji! NIE dla deprawacji!”. Plany resortu edukacji dążącego do wprowadzenia nowego obowiązkowego przedmiotu od 1 września 2025 r. napawają ich lękiem. Uważają, że założenia podstawy programowej obejmujące także edukację seksualną będą prowadzić do „seksualizacji” oraz „deprawacji” dzieci. A do tego jest to ich zdaniem niezgodne z Konstytucją gwarantującą wychowanie dzieci zgodnie z przekonaniami rodziców.
Początek ruchu oporu
Manifestację rozpoczęło wspólne odśpiewanie Mazurka Dąbrowskiego. Wcześniej organizatorzy złożyli w Kuratorium Oświaty pismo z protestem wobec nowego przedmiotu, choć nie na ręce podkarpackiej kurator Doroty Nowak-Maluchnik, bo ta była w dniu protestu nieobecna na miejscu.
- To jest początek ogólnopolskiego ruchu oporu, który zaczął się w Warszawie 1 grudnia - mówiła Karolina Pikuła, organizatorka protestu z Polskiego Stowarzyszenia Wolne Podkarpacie. - Tu na Podkarpaciu, w Rzeszowie pod Kuratorium Oświaty idziemy za ciosem, by wywierać presję.
Jak tłumaczyła Pikuła, wyjaśniając o co chodzi w proteście, Ministerstwo Edukacji Narodowej, które określiła mianem „ministerstwa likwidacji tego co polskie, narodowe” w ramach przedmiotu „edukacja zdrowotna” pośród wartościowych tematów dziś realizowanych przez dobrowolny przedmiot wychowanie do życia w rodzinie, a także biologię i przyrodę chce „podstępem wprowadzić seksualizację polskich dzieci i młodzieży w szkołach”.
- Mówimy temu stanowcze „nie”! Sprzeciwiamy się temu jako rodzice, jako dziadkowie, jako nauczyciele, jako dyrektorzy, jako obywatele polscy przede wszystkim - przekonywała Karolina Pikuła.
- Chcemy by naszą młodzież wspierać, by edukować, rozwijać, by rośli na silnych i dumnych Polaków. By nie wpajano im do głów niczego innego, jakichś lewackich wymysłów, indoktrynacji, które zaburzają podstawowe wartości, takie jaką jest rodzina. A my przypominamy, że rodzina i małżeństwo i zdrowo chowane dzieci są przyszłością narodu polskiego - mówiła organizatorka, dodając, że przeciwnicy edukacji zdrowotnej nie chcą by był on obowiązkowy. - Nie chcemy tego przedmiotu dla naszych dzieci, dla żadnych dzieci.
Jak zaznaczyła Pikuła, przedmiot będzie obowiązkowy, a więc oceniany, a zatem od oceny będzie zależeć promocja, więc dzieci będą zmuszane do odpowiedzi zgodnych z założeniami przedmiotu, bez względu na to czy chcą tego jego rodzice i ono samo.
- Co będzie jeżeli zaburzymy dzieciom w głowach już od 9 roku życia takimi terminami jak masturbacja, świadoma zgoda, cispłciowość, transpłciowość, płeć biologiczna, wczesna inicjacja seksualna? - pytała retorycznie Karolina Pikuła. Jak dodała temat rodziny i małżeństwa pojawia się tylko raz w kontekście rozwodów, seks jest sprowadzany tylko do przyjemności, a dziecko jest „problemem”, który można rozwiązać przy pomocy aborcji.
Kurator nie wyszła do protestujących
Pikuła skrytykowała też brak reakcji i wyjścia do manifestantów nieobecnej w tym dniu urzędzie kurator Doroty Nowak-Maluchnik, ani obecnego w pracy jej zastępcy, który jak powiedziała odmówił zejścia na dół i nie wysłuchał postulatów zgromadzonych.
- Powinniście być naszymi sługami. Jako urzędnicy macie pensje z naszych podatków. Żądamy otwartości na obywateli - domagała się Pikuła.
Zachęcała też uczestników by szli do dyrektorów szkół i przedszkoli z pismami z prośbą aby „blokowali ten przedmiot”, a do parafii, do księży by informowali na kazaniach, na ogłoszeniach i udostępniali broszury. - Rodzice nawet o wartościach tradycyjnych nie wiedzą co się szykuje, a mamy tylko kilka miesięcy by to powstrzymać - przestrzegała Karolina Pikuła, zachęcając by „zasypać” masowo protestami także ministerstwo i kuratorium.
- Musimy walczyć, musimy wywierać presję. Ten przedmiot nie może zostać wprowadzony jako obowiązkowy. Należy przypomnieć politykom, że dzieci nie są ich. Edukacja zdrowotna to jedynie pewien pretekst by obok treści, które mogą być użyteczne przemycić edukację seksualną - mówiła Liliana Wickowska-Maciąg reprezentująca Fundację Pro - Prawo do Życia, przywołując też przepisy Konstytucji gwarantujące rodzicom prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.
Odniosła się też do zarzutów kierowanych pod adresem przeciwników nowego przedmiotu, że nie zapoznali się z projektem jego podstawy programowej. - Zapoznałam się, ale wiadomo, że podstawa programowa to jakieś ogólne wytyczne. Tych treści może być dużo, dużo więcej - przestrzegała Wickowska-Maciąg.
Uczestnicy manifestacji skrytykowali też wtorkową konferencję kurator oświaty z udziałem wojewody, gdzie mówiono, że protestujący są „zmanipulowani”. - My jesteśmy bardzo dobrze poinformowani - przekonywali.
- 40-minutowy wywód dzień przed naszym protestem jest po prostu żałosny. Mogła się pani pojawić, mogła się pani wypowiedzieć, a tak sama pani sobie pisze świadectwo - mówiła Karolina Pikuła pod adresem kurator Doroty Nowak-Maluchnik.
Kto przekaże delikatne treści?
Joanna Suchan-Konieczny ze stowarzyszenia „Nauczyciele dla Wolności” skrytykowała sposób przeprowadzenia konsultacji podstawy programowej za krótki czas i nie dopuszczenie do nich strony społecznej. Zaznaczyła, że jeżeli przedmiot zostanie wprowadzony jako obowiązkowy wejdzie też do szkół prywatnych, katolickich i edukacji domowej.
- W klasach IV – VI szkoły podstawowej dzieci mają zaznajamiać się z aktami autoseksualnymi, czyli ukryta jest tu masturbacja, która ma być przedstawiona jako norma medyczna i do końca nie wiemy jak to będzie interpretowane przez nauczyciela - wyraziła obawy Suchan-Konieczny. - Aby uczyć takich treści, trzeba naprawdę być specjalistą, delikatnym, mieć wyczucie jak te treści przekazywać.
Jak dodała podstawa jest zarysem, a treści mogą być interpretowane, do tego nie ma jeszcze podręcznika. - Wszystko będzie zależało od nauczyciela. Ma ogromne znaczenie kto będzie te delikatne treści przekazywał - mówiła Joanna Suchan-Konieczny.
Zaapelowała też o „zainteresowanie się z historią” prof. Zbigniewa Izdebskiego, przewodniczącego zespołu, który przygotował podstawę programową nowego przedmiotu. - Jest powiązany z bardzo kontrowersyjnymi badaniami prowadzonymi przez Instytut Kinseya oraz koneksjami z Planned Parenthood, jedną z największych organizacji aborcyjnych - zarzuciła Suchan-Konieczny.
- Ten projekt nie może być przedmiotem nauczania w żadnej szkole w Polsce. Chcemy aby dzieci były chronione przez państwo przed napaścią złej ideologii LBGTQ+, która przez drzwi szkół chce się wedrzeć mówiąc: to jest zdrowe dla ciebie, więcej się nauczysz - mówiła Aleksandra Kaszyk, reprezentująca Fundację Pro – Prawo do Życia oraz rodziców uczniów Zespołu Szkół Ogólnokształcących im. Jana Pawła II Sióstr Prezentek, cytując wypowiedź św. Jana Pawła II na temat wartości dzieci jako „najpiękniejszego daru dla rodziny i narodu” - Edukacja seksualna nie jest normalnym programem nauczania, ale jest jednym z wielu programów niszczących rodziny i prawidłowe funkcjonowanie dzieci. Rzeszowskie rodziny nie zgadzają się z tym programem - mówiła apelując do minister Nowackiej o wyrzucenie nowego przedmiotu „do kosza” i przywrócenie wychowania do życia w rodzinie.
Bogusława Buda przewodnicząca Komisji Międzyzakładowej NSZZ „Solidarność” Pracowników Oświaty i Wychowania w Rzeszowie, przypomniała protesty i skuteczne zablokowanie obowiązku szkolnego sześciolatków z udziałem „Solidarności”.
- Udało się bo byliśmy razem. Wokół trudnych spraw musimy być razem. My ludzie dorośli nie możemy zgotować naszym dzieciom takiego piekła - przekonywała Bogusława Buda dodając, że „Solidarność” protestuje też przeciw „wynarodowieniu uczniów” poprzez wyrzucanie bohaterów narodowych z podstawy programowej. Krytykowała też inne decyzje MEN - likwidację prac domowych, „nachalne”, promowanie edukacji włączającej, która jej zdaniem doprowadzi do likwidacji szkół specjalnych.
Powołała się też na wypowiedzi gości z Zachodu obecnych w niedzielę na warszawskiej manifestacji, którzy przestrzegali przed pójściem przez Polskę ścieżką krajów zachodnich w dziedzinie edukacji seksualnej. - Jest antyrodzinny bo odrywa seksualność od małżeństwa i rodziny - mówiła o nowym przedmiocie Buda, dodając, że łamie też Konstytucję i ma charakter manipulacji, bo pod „płaszczykiem edukacji zdrowotnej wprowadza edukację seksualną”.
Gość specjalny - Barbrara Nowak
Na rzeszowskim proteście pojawił się też gość specjalny – była małopolska kurator oświaty Barbara Nowak.
- Mamy dziś bardzo ciężką sytuację i to nie jest żadna przesada, to co widać za nami na tym transparencie. Rząd Tuska chce zniszczyć nasze dzieci, chce zniszczyć Polskę, a my na to nie możemy pozwolić. To już nie jest żadna przesada, kiedy słyszycie o tym, że dzieci dziewięcioletnie mają być uczone pierwszych reakcji seksualnych, kiedy mają świadomie wybierać seks. Dziewięcioletnie dzieci! Czy Państwo sobie to wyobrażacie? Jaka to jest wiadomość dla tych dzieci? A kto ma mówić tym dzieciom o seksie, o przyjemności seksualnej, o wyborze partnera seksualnego? Nauczyciele. Czyli nauczcyciele mają być pedofilami w tym państwie. Czyli nauczycieli robi się przestępcami seksualnymi - grzmiała Barbara Nowak. - Do tego zmierza to państwo i ta pani Nowacka, czyli szefowa likwidacji edukacji.
Jak mówiła, w edukacji zdrowotnej znajdują się elementy „seksualizujące dzieci według permisywnej edukacji seksualnej ułożonej według standardów WHO”. - Te standardy zostały ułożone według bardzo potwornego programu ułożonego przez dewianta seksualnego Kinseya, który wykorzystywał prostytutki i pedofilów do tego by robili eksperymenty na malutkich dzieciach począwszy od dwumiesięcznych dzieci. Organizował te eksperyment, opisywał je i na podstawie tych eksperymentów niszczących dzieci – to trzeba jasno powiedzieć: masturbowanych dzieci, to według tych standardów dzisiaj mają być uczone nasze dzieci. Mają być deprawowane - przekonywała Barbara Nowak.
Jak mówiła powołując się na wypowiedzi zagranicznych gości warszawskiego protestu z Niemiec, ze Szwecji, na Zachodzie są już pokoje do masturbacji w przedszkolach, gdzie rozładowuje się agresję zaprowadzając dziecko do pokoju zachęcając i ucząc je mastrurbacji. - Kto to robi? Nauczyciel. Chcą z nauczycieli zrobić pedofili. Czy mogą się na to zgodzić? Nie bo nauczyciel to człowiek, który stoi awsze przy dziecku, który nie zrobi niczego złego dziecku. I żadna pani minister, ani żadna pani kurator, ani nikt inny nie jest w stanie zmusić nauczyciela do tego, żeby wystąpił przeciwko dziecku - mówiła była małopolska kurator oświaty.
Barbara Nowak przekonywała, że rząd i minister edukacji chcą „zacofanej, głupiej Polski”, bo chce Polski „kolonialnej” poddanej Niemcom i Unii Europejskiej.
- Ta władza zrejteruje tylko przed siłą, tylko przed mocą. Więc Państwo musicie pokazać swoją moc - mówiła Nowak, zaznaczając, że jeżeli 1 września 2025 r. „ta szkodliwa edukacja zwana kłamliwie zdrowotną” będzie miała wejść do szkół to rodzice, dziadkowie muszą stanąć i powiedzieć: „nasze dzieci do tych szkół nie pójdą, dopóki szkoła nie będzie miejscem bezpiecznym”. - Nasze szkoły muszą być wolne od deprawacji - apelowała.
Zgromadzeni reagowali na wypowiedzi kolejnych mówców skandując hasła, takie jak m.in.: „Bronimy polskich dzieci”, „Zwyciężymy”, „Nie wpuścimy was do szkoły”, „Hańba”, „Nie odpuścimy”, „Łapy precz od naszych dzieci”, „Ręce precz od naszych dzieci” „Nie ma na to naszej zgody”, „Chłopak dziewczyna normalna rodzina”, „Zdrada”, „Chcemy naukowców a nie genderowców”, „Nowacka do dymisji”, „Nie pozwolimy”, „Jesteśmy Polakami”, „Jesteśmy z Wami rolnikami”, „Zdrajcy”, „Dewianci”, „Bóg, Honor i Ojczyzna”, „Tak dla pokoju, nie dla wojny!”, „Kurator blisko ludzi”, „Dzieci skarbem narodowym”, „Ruda wrona orła nie pokona”. Odśpiewali też „Rotę”.
Będzie kolejny protest na przyjazd minister
Organizatorzy zapowiedzieli już i zaprosili na kolejny protest w czasie wizyty minister Barbary Nowackiej w Rzeszowie spodziewanej 18 grudnia, o której jak przekazano dowiedzieli się nieoficjalnie z rządowych przecieków.
Jak zapowiedziała z kolei Bogumiła Stec-Świderska z rzeszowskiej „Solidarności”, 20 stycznia 2025 r. w Instytucie Teologiczno-Pastoralnym w Rzeszowie odbędzie się konferencja z udziałem ekspertów i praktyków, którzy przyjrzą się podstawom programowym nowego przedmiotu.
Rafk
Zdjęcia: Maciej Terpiński