Starostowie alarmują ws. propozycji NFZ i kondycji szpitali powiatowych

KATEGORIA: ZDROWIE / 15 grudnia 2025

Fot. Mateusz Ficek

O dramatycznej sytuacji szpitali powiatowych na Podkarpaciu alarmują starostowie i dyrektorzy tych placówek. Powodem jest m.in. wysokość kontraktów na 2026 r. zaproponowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Domagają się wyższych kontraktów dla podległych szpitali, ale też zmian systemowych w finansowaniu całej ochrony zdrowia.

Konwent Powiatów obradował

W poniedziałek (15 grudnia) w Rzeszowie zebrał się nadzwyczajny Konwent Powiatów, podczas którego podkarpaccy starostowie wraz z dyrektorami szpitali dyskutowali o podpisaniu przyszłorocznych kontraktów z NFZ. Konwent zebrał się o godz. 16:00 w siedzibie Rady Powiatu Rzeszowskiego. Po jego zakończeniu starostowie i dyrektorzy szpitali na specjalnej konferencji przed Podkarpackim Urzędem Wojewódzkim poinformowali media o wynikach ustaleń.

Okazuje się, że kontrakty zaproponowane szpitalom powiatowym przez NFZ na 2026 r. są niższe od tegorocznych.

- Niestety jest to mniej więcej 92 proc. wysokości kontraktów zawartych w 2025 r. Jest to oczywiście kwota wysoce nieadekwatna do kosztów jakie ponoszą szpitale - mówił starosta dębicki Piotr Chęciek przypominając, że wciąż obowiązuje ustawa o wynagrodzeniach pracowników na stanowiskach medycznych. - Ta ustawa powoduje co roku 1 lipca podwyżkę w wysokości 16-17 proc., a w roku 2026 być może sięgnie ona 20 proc.

Jak zaznaczył starosta Chęciek, to wraz z rosnącymi kosztami energii, zakupów leków czy sprzętu, funkcjonowania szpitali powoduje, że propozycje NFZ są nie do przyjęcia.

Starosta dębicki dziękował w imieniu samorządowców za to, że w rozmowach o tej trudnej sytuacji na zwołanym w poniedziałek konwencie wzięły udział wojewoda podkarpacki Teresa Kubas-Hul oraz Teresa Gwizdak, dyrektor Podkarpackiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ.

Nie ma zgody „na dyktat” NFZ

- Nie możemy się zgodzić na tego typu dyktat. Położenie na stole umowy, która już w momencie podpisania rodzi oczywiście bardzo poważne skutki finansowe, naraża nie tylko na straty szpitale, ale przede wszystkim naraża życie i zdrowie mieszkańców województwa podkarpackiego - przekonywał Piotr Chęciek. - Trudno sobie wyobrazić, żeby za nieadekwatne środki można było adekwatnie leczyć. O tym jak ma wyglądać leczenie decyduje lekarz, a nie dyrektor szpitala, nie starosta. A lekarz nie kieruje się budżetem szpitala, finansami, kontraktem, tylko życiem i zdrowiem pacjenta.

Fot. Mateusz Ficek

W przeciwnym razie organy założycielskie musiałyby przekazać dyrektorom, a ci lekarzom „by nie ratować ludzi ponieważ nie ma na to pieniędzy”.

Rozmowy mają być kontynuowane

Poniedziałkowe spotkanie miało na celu przedstawienie stanowiska starostów oraz wypracowanie rozwiązania.

- Jest jakieś niewielkie światło w tunelu. Przedstawiciele starostów i dyrektorów szpitali będą spotykać się w ciągu najbliższych dni z Narodowym Funduszem Zdrowia i wypracowywać jakieś stanowisko, które pozwoli doprowadzić do sytuacji, że ochrona życia i zdrowia mieszkańców Podkarpacia będzie kontynuowana, a szpitale będą funkcjonowały - zapowiedział starosta dębicki.

Jak deklarował w imieniu starostów Piotr Chęciek, zdają sobie oni sprawę, że nie uda się pokryć kosztów realnego funkcjonowania szpitali w 100 procentach, ale chodzi o doprowadzenie do sytuacji kiedy generowanie kosztów nie będzie prowadziło do zamykania oddziałów, placówek i do ograniczenia o 30 proc. liczby szpitali o czym mówiła minister zdrowia.

- Na Podkarpaciu mamy 17 szpitali powiatowych, więc możemy sobie wyobrazić, że co najmniej 5 powinno zniknąć. Nie potrafimy jako organy założycielskie wskazać takich miejsc, gdzie nie ma szpitala - mówił starosta dębicki, dziękując za jedność w tej sprawie starostów wywodzących się z różnych środowisk politycznych i społecznych.

Potrzebne rozwiązania systemowe

W imieniu Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych o przebiegu rozmów mówił Piotr Cencora – dyrektor SPZOZ w Lubaczowie.

- Wyraziliśmy zdecydowany sprzeciw wobec takiego kształtu zaproponowanych kontraktów. Uzyskaliśmy zapewnienie dzisiaj ustalone, że w przeciągu kilku dni nastąpi korekta wysokości tych kontraktów na rok 2026. Gdy otrzymamy stosowne wyliczenia do analizy podejmiemy decyzję czy te kontrakty przyjmiemy. Dajemy sobie na to kilka dni - wyjaśniał Piotr Cencora.

Fot. Mateusz Ficek

Dyrektorzy szpitali powiatowych Podkarpacia przekazali wojewodzie i dyrektor POW NFZ oczekiwania co do całkowitej, kompleksowej reformy systemu.

- Dzisiaj ciągle rozmawiamy o nadwykonaniach nielimitowanych, do zapłaty których NFZ jest zobowiązany. Ale jest olbrzymia skala realizacji świadczeń ponad kontrakty, o których się nie mówi, a zapłata za nie pozwoliłaby na funkcjonowanie, zachowanie płynności, zwiększenie przychodów. O tym się nic nie mówi, bo na to nie ma pieniędzy. Co będzie z naszym potencjałem? Moglibyśmy leczyć pacjentów, ale się to uniemożliwia przez ograniczanie kontraktów - mówił dyrektor lubaczowskiego szpitala. - Oczekujemy rozwiązań systemowych i wykorzystanie tego potencjału.

Mniejsze kontrakty oznaczają mniej przyjęć pacjentów

Kolejną kwestią, o której rozmawiano jest ustawa o wynagrodzeniach minimalnych. - Jeżeli tu nie nastąpi jakaś korekta, system się wykolei - ostrzegał Piotr Cencora.

Jakie środki wystarczyłyby aby szpitale nie musiały ograniczać przyjęć pacjentów?

Jak mówił starosta dębicki Piotr Chęciek, szpitale powiatowe na Podkarpaciu mają za 9 miesięcy br. średnio 11-12 mln zł strat, do końca roku będzie to 15 mln zł, ale np. szpital w Dębicy może mieć stratę w wysokości ok. 25 mln zł, a mniejsze placówki rzędu 10 mln zł.

- Na dziś nie ma takich pieniędzy, które mogłyby załatwić temat, bo dziś trzeba zmienić system, który jak powiedział jeden z dyrektorów wchłonie każde pieniądze i zrobić prawdziwą reformę - stwierdził Chęciek, krytykując przekazy mówiące, że w systemie jest dużo pieniędzy, a winni są samorządowcy i dyrektorzy.

Jak dodawał, nie jest statystycznie możliwe, że 270 na ponad 300 szpitali powiatowych ma stratę, za którą mieliby odpowiadać nieudolni zarządzający. - W systemie jest 250 mld zł, a 100 proc. szpitali w województwie podkarpackim ma straty rzędu 15 mln. To gdzie te pieniądze się podziewają? Trzeba na te pytania odpowiedzieć - apelował starosta dębicki dodając, że na dziś sytuację mogłoby rozwiązać kilkadziesiąt milionów, ale chodzi o realne zmiany systemowe.

Niezapłacone nadwykonania w podkarpackich szpitalach powiatowych to obecnie kwota ponad 154 mln zł.

Jak dodawał dyrektor Piotr Cencora, niższy kontrakt z NFZ miałby proste przełożenie na niższą liczbę przyjęć i wydłużenie kolejek do lekarzy specjalistów. - Większość naszych oddziałów czy przychodni już pracuje na granicy rentowności, a dalsze ograniczanie przychodów spowoduje, że część tych oddziałów i przychodni stanie przed widmem likwidacji, co może być pierwszym krokiem do likwidacji szpitali - ocenił dyrektor SP ZOZ w Lubaczowie.

Za duże płace w systemie zdrowia?

Janusz Zarzeczny, starosta stalowowolski przekonywał, że zła sytuacja szpitali, w sytuacji gdy środki na lecznictwo w budżecie NFZ wzrastają jest spowodowana tym, że 90 proc. środków trafia na płace, a za pozostałe 10 proc. trzeba utrzymać szpital.

- To jest zły system, w Polsce zostały ustalone za duże płace dla lekarzy i pielęgniarek. Lekarze zarabiają dziś kolosalne pieniądze, pielęgniarki bardzo dobre pieniądze, a system jest jaki jest - mówił Zarzeczny.

Fot. Mateusz Ficek

Jego zdaniem na zdrowie powinno być przeznaczane minimum 7 proc. budżetu państwa, dziś to jest 5 proc., tymczasem najbogatsze państwa Europy przeznaczają na ten cel 15 proc. ze swoich, wyższych od polskiego budżetów.

- Mamy za duże płace w systemie zdrowia i to nam zjada wszystkie pieniądze. Co z tego, że co roku mamy więcej środków w budżecie jeśli płace pożerają większość tych pieniędzy. Teraz pielęgniarka z wyższym wykształceniem i specjalizacją ma zasadniczą pensję na poziomie 11,5 tys. zł, czyli z pochodnymi zarabia 20 tys. zł. Czy nas stać jako kraj na takie pensje? To jest wątpliwe - podsumował starosta stalowowolski.

Rafk

Zdjęcia: Mateusz Ficek

  

Redaktor naczelny: Barbara Kędzierska
Wydawca
"Siedem - Barbara Kędzierska"
PORTAL INFORMACJI I OPINII
redakcja@czytajrzeszow.pl
35-026 Rzeszów, ul. Reformacka 4