Samorządowcy walczą „o majątki mieszkańców”. Chcą zebrać mln podpisów

KATEGORIA: POLITYKA / 27 sierpnia 2025

Fot. Mateusz Ficek

Samorządowcy alarmują, że plany ogólne ograniczą mieszkańcom ich gmin możliwość zabudowy własnych działek posiadanych często od pokoleń. Dlatego łączą siły i organizują zbiórkę podpisów pod projektem zmiany ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Muszą zebrać ich 100 tysięcy – chcą jednak zebrać aż milion.

O szczegółach inicjatorzy akcji mówili w środę (27 maja) w Rzeszowie na konferencji prasowej pt. „Plany Ogólne - Walka samorządowców o majątki mieszkańców - obywateli Polski” zorganizowanej pod Urzędem Marszałkowskim.

- Jesteśmy tutaj jako mieszkańcy sołectw, gmin, Podkarpacia, ale także Polski. Są z nami wójtowie i burmistrzowie gmin z województwa mazowieckiego. Podobna konferencja dzisiaj trwa też pod Koszalinem - mówił Tomasz Skoczylas, burmistrz Głogowa Małopolskiego i zarazem pełnomocnik Komitetu „Rozwój Polski”.

Jak wyjaśniał Skoczylas, samorządowcy zebrali się ze względu na plan ogólny, wprowadzony ustawą przygotowaną w 2023 r. przez poprzedni rząd PiS. - Ale obecny rząd nic z tym nie robi. My jako wójtowie i burmistrzowie jesteśmy po to aby reprezentować naszych mieszkańców, ale sami jesteśmy tymi mieszkańcami i my uważamy wprost, że polska wieś została oszukana - stwierdził Tomasz Skoczylas. - Bo ten plan spowoduje to, że na terenach rolnych, które potencjalnie mogłyby być budowlane będą tylko uprawiane ziemniaki albo orzechy laskowe. Mieszkańcy, którzy chcieli przekazać je córce, synowi, wnukom nie zrobią na nich nic.

Problemem dla samorządowców jest artykuł 13d ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, który wprowadził tzw. bilansowanie terenów. W praktyce oznacza to, że gmina może przeznaczyć pod zabudowę tylko ograniczoną powierzchnię - często jest ona znacząco mniejsza niż dostępne działki.

- Jesteśmy tu apolitycznie, ponad podziałami, dlatego założyliśmy komitet „Rozwój Polski”, złożyliśmy ponad 1000 podpisów do marszałka Sejmu, który zarejestrował naszą inicjatywę - mówił burmistrz Głogowa Młp. Stało się to 12 sierpnia.

Fot. Mateusz Ficek

Do 20 listopada br. inicjatorzy muszą zebrać 100 tysięcy podpisów pod projektem zmiany ustawy. - Ale cel to jeden milion. Do 20 listopada chcemy zebrać jeden milion podpisów - deklarował Tomasz Skoczylas, pozdrawiając gminę Konopnica, która zebrała już kilka tysięcy podpisów. Są one zbierane w całej Polsce, a więcej informacji i dokumenty potrzebne do zbiórki można znaleźć na stronie www.rozwojpolski.pl

- Jako samorządowcy mamy obowiązek dbać o to, by nasi mieszkańcy mieli możliwość rozwoju. Nasze gminy będą się rozwijały, jeżeli będziemy mogli realizować nowe inwestycje mieszkaniowe - mówił Krzysztof Grad, zastępca pełnomocnika komitetu oraz wójt gminy Chmielnik. - Niestety obecne przepisy, w oparciu o które sporządzane są plany ogólne nie wprowadzają ładu przestrzennego, ale chaos.

Jak mówił Grad, dowodem na to jest 6 czy 7-krotny wzrost liczby wniosków o warunki zabudowy niż w latach poprzednich. Jak tłumaczył, co gorsza, większość tych decyzji po uchwaleniu planu ogólnego znajdzie się w strefie otwartej z zakazem zabudowy. - To jest zupełny bezsens i nonsens. Wydajemy dużo pieniędzy podatników żeby opracować decyzje o warunkach zabudowy, które wprowadzają coraz większy chaos. Dlatego bardzo ważne jest abyśmy mogli zmienić ten maksymalny współczynnik absorpcji żeby go nie było i sami jako samorządowcy mogli wyznaczać tereny pod nowe inwestycje mieszkaniowe. Taki jest nasz cel - podkreślał Krzysztof Grad.

Chodzi o usunięcie z wspomnianego art. 13d ustawy zapisu, że suma chłonności terenów niezabudowanych w strefach planistycznych w całej gminie, w tym luk w istniejącej zabudowie, nie może być większa niż 130 proc. wartości zapotrzebowania na nową zabudowę mieszkaniową w gminie.

- Interweniowaliśmy wielokrotnie w Ministerstwie Rozwoju i Technologii w sprawie zmiany tej ustawy, ale niestety bezskutecznie. Były przedstawiane nasze stanowiska, prowadzone rozmowy w ministerstwie, ale to nie odniosło skutku, dlatego jesteśmy dzisiaj tutaj - mówił Wiesław Kąkol, burmistrz Boguchwały. - Ta inicjatywa „Rozwój Polski” ma służyć temu, aby mogli zmienić te niekorzystne zapisy ustawy, która ogranicza nam decyzyjność, a nakłada na nas odpowiedzialność za uchwalenie planów ogólnych.

To oznacza, że jak mówił burmistrz Kąkol, z jednej strony samorządowcy nie mają możliwości decydowania w sprawie ustalenia terenów zabudowy mieszkaniowej poprzez drakońskie limity, a z drugiej strony będą rozliczni przez mieszkańców, że te rady gminy muszą podjąć uchwały o niekorzystnych dla nich planach ogólnych. - To zła sytuacja. Stoimy troszeczkę pod ścianą, stąd nasz ruch i apel o to by ta ustawa została zmieniona przynajmniej w tych najważniejszych punktach związanych z ograniczeniami dotyczącymi limitów na zabudowę mieszkaniową - zaznaczył Wiesław Kąkol.

Fot. Mateusz Ficek

Jak powiedział z kolei wójt gminy Krasne Jacek Maternia, podrzeszowskie gminy są specyficzne bo leżą blisko dużego miasta. - Wszyscy mieszkańcy oczekują, że tereny rolne, którymi dysponują będą mogły być przeznaczone na tereny zabudowy mieszkaniowej. Niestety ta ustawa nie daje nam pola manewru by wyznaczyć strefy mieszkalne tam, gdzie to nam odpowiada. Jeżeli nawet wyznaczymy te strefy, ustawa nam nie gwarantuje, że zostaną one zatwierdzone m.in. przez ministra rolnictwa - wyjaśniał wójt Maternia, dodając, że terenie gminy Krasne 70 proc. gruntów rolnych jest klasy I do III, chronionej ustawowo. Jeśli władze gminy wyznaczą tam strefy mieszkaniowe, nie mają gwarancji, że zostaną one zaakceptowane i powstanie tam zabudowa. - Ale to do nas mieszkańcy będą mieli pretensje czemu ich działka nie znalazła się w strefie zabudowy, a kogoś innego się znalazła - dodawał.

Jak podkreślał wójt gminy Trzebownisko Sławomir Porada, blisko 1,5 roku temu włodarze zostali wybrani by kreować rozwój samorządów i to robią przez ostatnie kilkanaście miesięcy. - Natomiast na drodze stoi nam ustawa, która w zamierzeniach była dobrą ustawą, o tym też trzeba powiedzieć, ale jest nieadekwatna do chociażby takich gmin jak Trzebownisko jaką reprezentuję, która jest gminą podmiejską, mocno nastawioną na rozwój i tereny urbanistyczne, zabudowy jednorodzinnej są immanentnie wpisane w charakter tejże gminy - zaznaczył Sławomir Porada.

Fot. Mateusz Ficek

- Dzisiaj mówimy o gminie Trzebownisko jako strategicznej, gdzie przybywa mnóstwo ludzi, nie tylko z racji lotniska, ale przede wszystkim olbrzymiej strefy wokół niego. To są pracownicy, którzy chcą się tutaj osiedlać, chcą tutaj mieszkać, zakładać swoje rodziny, a ta ustawa wstrzymuje proces rozwoju budownictwa jednorodzinnego - mówił wójt Trzebowniska, podkreślając, że gminy aglomeracji rzeszowskiej nastawione są na rozwój, a nie stagnację.

- Przyjęcie tych regulacji w dotychczasowej formie to na następne dekady stagnacja, a nie rozwój dla całej aglomeracji rzeszowskiej - przestrzegał Porada. - Dziś ważne jest abyśmy na całą Polskę powiedzieli „non possumus” takim rozwiązaniom i zrobimy wszystko jako wójtowie i mieszkańcy by doszło do zmiany tych dyskryminujących zapisów.

W konferencji w Rzeszowie wzięła też udział Barbara Stępniak, wójt gminy Szczawin Kościelny (woj. mazowieckie) w powiecie gostynińskim w okolicach Płocka.

- Moja gmina to mała gmina o charakterze rolniczym, około 5 tys. mieszkańców. Wyobraźcie Państwo sobie, że wszyscy mieszkańcy tracą prawo dysponowania mieniem, gruntem. Nie ma możliwości wydawania warunków zabudowy. W tym momencie mamy złożonych do planu ogólnego ponad 1000 wniosków, z których tylko 10 proc. będzie uwzględnione. Tak wynika z wstępnej koncepcji urbanistycznej. Mieszkańcy są bardzo zrozpaczeni - mówiła Barbara Stępniak. - Prosimy o pomoc by tym tematem się zająć.

Fot. Mateusz Ficek

W akcję włączają się także sami mieszkańcy Podkarpacia. Tomasz Stróż z Kolbuszowej zakłada stowarzyszenie Rozwój Kolbuszowej w celu koordynowania zbierania podpisów. - Świadomość wciąż jest mała i mieszkańcy nie wiedzą co może spowodować wprowadzenie tej ustawy - tłumaczył swoje zaangażowanie Tomasz Stróż.

Jak wyjaśniał burmistrz Głogowa Młp. i pełnomocnik Komitetu „Rozwój Polski” Tomasz Skoczylas, takie lokalne komitety mieszkańcy mogą zakładać też w innych miejscowościach, a wójtowie i burmistrzowie mogą przekazać swoje pełnomocnictwa.

- Jesteśmy tu wszyscy od starosty po wójtów i burmistrzów. Pokazujemy jedność. Rzadko się zdarza by samorządowcy byli razem. Założyliśmy komitet niepolityczny, ponadpartyjny. Głównym naszym celem jest likwidacja tego artykułu 13d i o tym głośno mówimy. To jest ten artykuł, który mówi o bilansowości. Bilans na ten moment liczy algorytm do 130 proc. Tymczasem nasze gminy średnio mają ten algorytm przekroczony o 200 proc. - podkreślał Skoczylas.

Jak dodawał, ministerstwo sugeruje samorządowcom zrobienie strategii, która może jednak przynieść 10-15 proc. więcej w bilansie. Dał też przykład, że wojewoda śląski odrzuca już drugi plan ogólny przyjęty przez gminę. - Bo zrobiono strategię i przekroczono tylko o kilka procent. Więc to nie jest tak jak mówi ministerstwo, że możemy zrobić strategię i dać kilka procent więcej - tłumaczył Tomasz Skoczylas.

Wyjaśniał też, że choć ich postulaty zostały przyjęte ze zrozumieniem przez posłów dwóch opcji: Adama Dziedzica z PSL i Krzysztofa Sobolewskiego z PiS, to na poziomie rządu nie udało się nic z tym zrobić, a ministerstwo nie widzi problemu.

- Możemy postawić pytanie, czy to nie jest jakieś lobby deweloperskie? Jedni uchwalali, ale drudzy nic z tym nie robią - dociekał Skoczylas.

Samorządowcy obawiają się też, że brak możliwości powstawania nowej zabudowy będzie oznaczał wymieranie gmin.

- W ubiegłym roku zostały zmienione zasady finansowania gmin. Dzisiaj finanse naszych gmin składają się w większości z podatku PIT od osób fizycznych. Jeżeli mamy mało mieszkańców, mamy małe możliwości inwestycji. Do naszych gmin aglomeracyjnych chcą wprowadzać się ludzie. Jeżeli plan ogólny zostanie uchwalony nie będzie możliwości robienia warunków zabudowy na tych terenach, czyli automatycznie nie wprowadzą się nowi mieszkańcy. Jeżeli ten artykuł zostanie zmieniony to automatycznie mamy większą liczbę mieszkańców - mówił burmistrz Tyczyna Janusz Błotnicki, dodając, że w jego gminie w planach ludności może zwiększyć się nawet o 40 proc. oczywiście po usunięciu ustawowej bariery dotyczącej nowej zabudowy co oznacza zwiększenie przychodów gminy. - Jeśli nie, to gmina zostanie taka jak jest, a jej budżet pozostanie bez zmian i możliwości inwestycyjne będą bardzo niskie.

Fot. Mateusz Ficek

- Polska wieś zniknie z mapy. 80 proc. gruntów mojej gminy prawdopodobnie nie będzie miało możliwości rozwojowych. Zarówno pod kątem rolników, którzy nie są w stanie powiedzieć co będzie za 5-10 lat się opłacało i jakie budynki będą im potrzebne. Na słabych gruntach nie będzie można nic uprawiać bo lata są coraz bardziej suche, ani budować. Do tej pory rolnicy rezygnując z upraw sprzedawali działki zyskując środki finansowe, a gmina pozyskiwała nowych mieszkańców. Wszystko się z sobą łączy: nie mamy możliwości rozwoju rolnictwa, nie mamy możliwości sprzedaży gruntów, nie mamy warunków zabudowy i nowych mieszkańców, a demografia wskazuje na coraz niższe liczby urodzeń dzieci, wzrasta liczba psów, a liczba dzieci maleje. Tak nie powinno być - alarmowała Barbara Stępniak, wójt gminy Szczawin Kościelny.

Problemy generowane przez ustawę o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym będą dotykać nie tylko budownictwa jednorodzinnego na terenach wiejskich. To także kwestia przyszłości terenów należących m.in. do Kościoła katolickiego.

- 160 tys. hektarów gruntów należy do Kościoła - mówi Tomasz Skoczylas. Nie dysponując warunkami zabudowy, przynajmniej części terenów instytucje kościelne nie będą mogły ani sprzedać, ani zabudować. - A przecież Kościół to różnego rodzaju fundacje i działanie na rzecz mieszkańców - dodaje burmistrz Głogowa Młp.

O swojej inicjatywie organizatorzy akcji poinformowali m.in. Konferencję Episkopatu Polski. W odpowiedzi otrzymali wyrazy wsparcia od przewodniczącego KEP abpa Tadeusza Wojdy, metropolity gdańskiego.

Obowiązujące przepisy uruchomiły wspomnianą lawinę wniosków o wydanie warunków zabudowy. Te wydane do końca tego roku będą już „nieśmiertelne”. W Głogowie Młp. takich wniosków jest już 1500. W poprzednich latach było ich 200-300. Co ciekawe, składają je także np. deweloperzy na nie swoje działki.

- To jest chaos. Mamy trzech pracowników więcej. Budżet na warunki zabudowy przekroczony dwukrotnie. Jest to uderzenie w polską wieś i małe gminy - ocenia burmistrz Tomasz Skoczylas.

Rafk

Zdjęcia: Mateusz Ficek

  

Redaktor naczelny: Barbara Kędzierska
Wydawca
"Siedem - Barbara Kędzierska"
PORTAL INFORMACJI I OPINII
redakcja@czytajrzeszow.pl
35-026 Rzeszów, ul. Reformacka 4