Poseł Połuboczek znów interweniuje w ratuszu. Ws. polityki transportowej
KATEGORIA: POLITYKA / 6 września 2025
Rzeszowski poseł Konfederacji Michał Połuboczek znów interweniuje w rzeszowskim ratuszu. Tym razem na celowniku polityka znalazła się polityka
transportowa prezydenta Konrada Fijołka.
W ubiegłym tygodniu poseł zakwestionował działania władz Rzeszowa w kwestii sposobu ustanawiania strefy ruchu pieszych w centrum miasta. Teraz polityk
Nowej Nadziei zajął się niską płynnością ruchu w Rzeszowie i priorytetami polityki transportowej prezydenta Rzeszowa.
- Rzeszów według badań jest najwolniejszym miastem w Polsce jeśli chodzi o poruszanie się dla osób kierujących samochodami - mówił w czasie piątkowej konferencji prasowej Dawid Krupczak, dyrektor biura poselskiego Michała Połuboczka. Powołał się przy tym na badania serwisu Oponeo.pl i Yanosik. Jak informowaliśmy w sierpniu Rzeszów zajął dziewiąte, ostatnie miejsce w ich Rankingu miast przyjaznych kierowcom 2025 wśród miast poniżej 300 tys. mieszkańców.
- Ranking już drugi rok z rzędu pokazał, że Rzeszów jest najmniej przyjaznym miastem dla kierowców. Po raz kolejny to badanie pokazuje, że zarządzanie ruchem miejskim przez ratusz, a w szczególności przez pana prezydenta Konrada Fijołka jest nieefektywne - stwierdził Dawid Krupczak.
Przytoczył też najważniejsze liczby. Średnia prędkość w centrum Rzeszowa to tylko 24 km/h. – To jest najgorsza średnia w całej Polsce – zaznaczył Krupczak. W 2024 roku odnotowano 2597 kolizji drogowych, co daje 13,1 na 1000 mieszkańców. - To jest rekordowy wskaźnik - komentował.
Politycy Konfederacji krytykują Plan Zrównoważonej Mobilności Miejskiej, czyli tzw. SUMP przyjęty przez Radę Miasta Rzeszowa w kwietniu br. Jego cele takie jak m.in.:
autobusy wodorowe i autonomiczne, miasto 15-minutowe, woonerfy czy reorganizacja numeracji linii autobusowych, a także strefy czystego transportu oraz kolejne ograniczenia i wyłączenia w ruchu miejskim nazywają „wizerunkowymi”. Twierdzą, że zaniedbania z jakimi zmaga się miasto w dziedzinie płynności ruchu nie są efektem ostatnich dwóch lat, ale „wielu lat zaniedbań oraz braku właściwego podejścia do tego tematu”.
Jak stwierdził poseł Michał Połuboczek, Rzeszów jest miastem inaczej zbudowanym niż zachodnie miasta, na których starają się wzorować władze Rzeszowa. Tam zdaniem posła skupienie ludności jest głównie w centrum. - Rzeszów jest miastem bardzo rozległym w stosunku do liczby ludności. Co to oznacza? Większość ludzi dojeżdża do pracy, porusza się na co dzień samochodami. Jeżeli władze miasta doprowadzają do sytuacji, że ci ludzie stoją w korkach godzinami to są to setki tysięcy godzin zmarnowane, wyjęte z gospodarki, z życia rodzinnego. Ten czas ludzie mogą poświęcić na spędzenie go z rodziną, bądź pozostanie w pracy. To jest olbrzymie marnotrawstwo życia naszych obywateli - ocenił poseł.
Jak dodał Połuboczek, władze miasta nie mają żadnego pomysłu aby tę sytuację poprawić. Jego zdaniem nie załatwiają tego buspasy, bo większość ludzi mieszka w zabudowie jednorodzinnej, dowozi swe dzieci do szkół czy dojeżdża do pracy samochodami. - A zmniejszanie przepustowości ulic tak jak robi się to w Warszawie jak widać do niczego dobrego nie prowadzi - mówił poseł dodając, że nie mamy w Rzeszowie rozwiązań typu metro, a auta stojące w korkach emitują więcej zanieczyszczeń, co powinno być brane pod uwagę przez władze miasta o lewicowej proweniencji.
Połuboczek złożył interwencję poselską do prezydenta Rzeszowa i czeka na odpowiedź.
Poseł pyta prezydenta jakie działania zamierza podjąć, aby rozwiązać problem skrajnie niskiej prędkości ruchu w mieście? Czy ma odwagę przedstawić analizy pokazujące,
o ile skróci się czas przejazdu dzięki budowie buspasów, woonerfów i innych eksperymentów? A także czy jego priorytetem jest rzeczywiste zapewnienie mieszkańcom
możliwości normalnego poruszania się po Rzeszowie, czy realizacja medialnych koncepcji, które niczego w praktyce nie zmienią?
Obecny na konferencji adwokat Ludwik Skurzak krytykował politykę Konrada Fijołka dotyczącą ograniczania ruchu samochodowego.
- Oczywiście mieszkańcy Rzeszowa mają prawo podjąć taką decyzję jaką sugeruje im pan Konrad Fijołek. To znaczy, że dalej tak właśnie chcemy żyć: nigdzie nam się nie spieszy, nie potrzebujemy wozić dzieci samochodem do szkoły, możemy to robić rowerem czy chodząc na piechotę. Jeżeli mieszkańcy miasta będą uważać, że tak ma być to oczywiście polityka pana Konrada Fijołka spotka się z poparciem. Natomiast to co my chcielibyśmy zrobić, to chcielibyśmy mieszkańcom dostarczyć pełnej wiedzy, żeby tę decyzję podjęli świadomie. Czy na pewno chcą tego, co próbuje nam tu planować pan Konrad Fijołek. Temu właśnie służą te interwencje - tłumaczył Ludwik Skurzak.
Skurzak mówił o priorytetach SUMP,. - Tam nie ma ani linijki o tym, czy to wpłynie na to żeby ten ruch był szybszy. To w ogóle nie jest celem tego opracowania - podkreślił, dodając, że dokument ma głównie służyć jako podstawa do wnioskowania o różnego rodzaju dotacje, a prędkość ruchu nie jest kryterium w nim obecnym. - Naszym celem jest to żeby przedstawić mieszkańcom Rzeszowa pełną wiedzę czy na pewno tego chcą, żeby pan Konrad Fijołek nie mógł wyjść za dwa lata i powiedzieć: no przecież zrobiłem dokładnie to czego chcieliście - mówił adwokat, dodając, że zdaniem polityków Konfederacji priorytety mieszkańców mogą być inne niż władz miasta, a mieszkańcy mają prawo do świadomej decyzji.
Ludwik Skurzak zaznaczył, że plany SUMP są konsekwencją dokumentu Krajowa Polityka Miejska 2030, powstającego także za czasów rządów PiS w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej. Jego język porównał do retoryki dokumentów KPO.
Adwokat dodał, że w dalszej kolejności politycy Konfederacji będą chcieli wyjaśnić co działo się w sprawie polityki transportowej w mieście w poprzednich latach. Chodzi o różne projekty, które miały poprawić poruszanie się po Rzeszowie, np. przez sterowanie ruchem. - Poszły na to dziesiątki, jeżeli nie setki milionów złotych i na końcu osiągamy taki efekt, że jesteśmy najsłabszym miastem w Polsce jeżeli chodzi o możliwości przepływu ruchu - powiedział Skurzak.
Poseł Michał Połuboczek chciałby poznać badania jak poszczególne buspasy czy inne planowane rozwiązania wpłyną na przepustowość ruchu na danej ulicy i rejonie miasta oraz czy miasto w ogóle dysponuje tego typu analizami.
Jakie są zatem pomysły polityków Konfederacji by ruch w Rzeszowie był płynniejszy? Połuboczek wskazał tunel pod rondem Pobitno, o którym mówił jeszcze w swojej kampanii wyborczej. Jak mówił, nie ma możliwości żeby tunel zaszkodził, a jest to w jego ocenie chyba najbardziej zakorkowane miejsce w mieście.
Dodajmy, że władze Rzeszowa od kilku lat dysponują już projektem takiej inwestycji (precyzyjniej: budowy skrzyżowania wielopoziomowego) i kompletem pozwoleń, ale zmieniły się priorytety, bo ratusz uważa, że tak znacząca przebudowa ronda może nie przynieść oczekiwanego efektu w postaci zmniejszenia korków, bez udrożnienia ruchu na drogach dojazdowych (zwłaszcza na czas przebudowy). Ponadto na inwestycję wartą obecnie nawet do 300 mln zł nie ma pieniędzy. W zamian na razie planowana jest przebudowa ronda Pobitno na turbinowe, ale ta inwestycja z powodów proceduralnych obecnie się opóźnia.
- Nam się wydaje, że pan prezydent nie dość jasno wyartykułował jakie są faktyczne cele, które realizuje. Wydaje się, że jeżeli mieszkańcy zostaną uzmysłowieni jakie pan prezydent realizuje cele, to naszym zdaniem te cele niekoniecznie mieszkańcy będą pochwalać. Natomiast mieszkańcy ich nie znają - stwierdził Ludwik Skurzak, dodając, że konsultacje SUMP nie zostały przeprowadzone tak, by mieszkańcy faktycznie mogli się wypowiedzieć. - Te interwencje zmierzają do tego, żeby pan prezydent chciał jasno powiedzieć mieszkańcom: „Celem tego co robimy, naszego obecnego strategicznego planu wcale nie jest to, żeby upłynnić ruch w Rzeszowie. To nie jest dla nas ważne”. I to chcemy wyrazić tak naprawdę - podsumował adwokat.
Rafk