Rzeszowscy radni nie chcą znoszenia limitu kadencji dla włodarzy miast i gmin
KATEGORIA: POLITYKA / 28 października 2025
Rada Miasta Rzeszowa przyjęła apel sprzeciwiający się zniesieniu dwukadencyjności dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Uchwałę w tej sprawie przygotował klub Razem dla Rzeszowa.
PSL przeciw dwukadencyjności
Przypomnijmy, że dwukadencyjność dla wójtów, burmistrzów i prezydentów obowiązuje od 2018 roku, a wprowadzono ją za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości. W gronie obecnej koalicji rządowej pojawiają się głosy o potrzebie zniesienia tego przepisu.
Płyną one głównie ze strony polityków Polskiego Stronnictwa Ludowego, którzy likwidację dwukadencyjności wzięli za swój sztandarowy projekt i w związku z tym w lipcu tego roku zaproponowali nowelizację Kodeksu Wyborczego w tej kwestii. We wrześniu odbyło się pierwsze czytanie projektu ustawy.
W środę 29 października w Sejmie odbędzie się wysłuchanie publiczne dotyczące projektu przygotowanego przez ludowców.
RdR nie chce zmian
Dzień wcześniej swoje zdanie w sprawie zniesienia dwukadencyjności wyrazili rzeszowscy radni. Wszystko to w związku z uchwałą przygotowaną przez klub Razem dla Rzeszowa. Ma ona formę apelu sprzeciwiającego się zniesieniu dwukadencyjności. Jest on adresowany do marszałków Sejmu i Senatu oraz prezydenta RP.
- Sam w przeszłości negatywnie podchodziłem do ograniczenia kadencyjności. Od tego czasu moja aktywność społeczna i samorządowa powoduje, że mając w sercu wciąż kwestie związane z wątpliwościami konstytucyjnymi, uważam, że są one znacznie mniej istotne od innych kwestii, które należy uwzględnić - mówił Jacek Strojny, wiceprzewodniczący Rady Miasta z RdR.
Strojny prezentując uchwałę narzekał na obecny stan samorządu, twierdząc, że doszło do jego feudalizacji przez rozwiązania formalne, które doprowadziły do umniejszenia roli organu stanowiącego jakim jest rada miasta czy rada gminy.
- Zachwiana została hierarchia mówiąca o tym, że samorząd to społeczność, która powołuje rady, które w jej imieniu podejmują decyzje. A te rady mają prawo powołać organ wykonawczy, nad którym sprawuje kontrolę - mówił wiceprzewodniczący Rady Miasta Rzeszowa z RdR.
Razem dla Rzeszowa w swojej uchwale w całości negatywnie opiniuje proponowane zmiany w Kodeksie Wyborczym i apeluje o pozostawienie obecnych przepisów do czasu wypracowania kompleksowych rozwiązań prawnych zapewniających rzeczywistą zdolność wspólnot lokalnych do regulowania i zarządzania znaczną częścią dotyczących ich spraw publicznych oraz przywrócenia relacji między organami gminy, w której organ stanowiąco-kontrolny (rada gminy) może faktycznie zarządzać organem wykonawczym (wójt gminy), który przed nią odpowiada. RdR określa dwukadencyjność mianem choć prowizorycznego, to jednak bezpiecznika utrudniającego zjawisko systemowego nadużywania władzy na poziomie samorządu.
- Dzisiejsza dyskusja pokazuje jak bardzo jesteśmy bezradni jako radni. Ta propozycja posłów, którzy chcą zmienić Kodeks Wyborczy to wniosek przedwczesny i zastępczy, żadna siła polityczna w tej chwili nie podejmuje poważnego dyskursu na temat zmiany prawa samorządowego - dodał Jacek Strojny
Szantaż dwukadencyjnością
Wiceprzewodniczący Andrzej Dec z klubu Koalicji Obywatelskiej zwracał uwagę na wątpliwości prawne co do dwukadencyjności.
- Moim zdaniem dwukadencyjność powinna być uregulowana w konstytucji, a nie jest. Z tego powodu należałoby ją znieść. Ale zgadzam się z tym, że relacje pomiędzy organem stanowiącym i organami wykonawczymi są zaburzone od 2002 roku - mówił radny KO.
Zdaniem Andrzeja Deca wizja organizacji samorządu w obecnym stanie się wyczerpała, ale nie widać na razie wielkich szans, by rząd czy parlament zdecydowały się na podjęcie inicjatywy zmian w tej kwestii.
- Ta dyskusja o dwukadencyjności jest dobrą okazją by mówiąc wprost zaszantażować naszych oponentów w tej sprawie i powiedzieć, że nie znosimy dwukadencyjności, jeżeli wy przy pomocy swoich wpływów w rządzie i parlamencie nie spowodujecie, że ktoś poważnie zajmie się analizą tego jak samorząd funkcjonuje - dodał wiceprzewodniczący rady z KO.
Andrzej Dec powoływał się na słowa prof. Jerzego Stępnia, jednego z ojców odrodzonego samorządu terytorialnego w Polsce, który stwierdził, że od czasu wprowadzenia bezpośrednich wyborów prezydentów miast zmierza on w kierunku wschodnich standardów.
- Powoli zmierzamy do autokracji w samorządach. Oczywiście jest do tego daleka droga, ale kierunek jest niepokojący. Powinni zająć się tym naukowcy, socjologowie, praktycy. Powiedzieć czy i jaki inny system byłby lepszy. Obserwując stan obecny stwierdzam, że modyfikacja tego co jest, wydaje się mało realna - dodał Andrzej Dec.
PiS o zaletach i zagrożeniach
Przewodniczący Rady Miasta Rzeszowa Waldemar Szumny z Prawa i Sprawiedliwości przytaczał krytyczne opinie z konsultacji dotyczących propozycji zniesienia dwukadencyjności, które wskazywały, że spowoduje to zabetonowanie lokalnej sceny politycznej, pole do tworzenia układów i osłabianie samorządności. Blisko 80 procent uczestników tych konsultacji opowiedziało się przeciwko tej inicjatywie.
- Przytaczam to by mieć świadomość jak jest odbierana dwukadencyjność, aczkolwiek ze stowarzyszeń samorządowych wypływa inny sygnał. Ja będę głosował za tą uchwałą - zaznaczył Waldemar Szumny.
Jego kolega klubowy Robert Kultys zwrócił uwagę na to jaki problem miała rozwiązać dwukadencyjność, ale też jakie rodzi niebezpieczeństwo.
- Dwukadencyjność miała zapobiec tworzeniu klik. Pod tym względem był to jakiś pomysł, by to rozwiązać. Ale tworzy się inne niebezpieczeństwo. Za kilka lat będzie wysyp samorządowców, którzy skończą swoje drugie kadencje. Będą to popularni ludzie w swoich gminach. Zapewne będą później kandydować do parlamentu - mówił radny PiS.
Zdaniem Kultysa praca w samorządzie, a praca w parlamencie to dwie różne rzeczywistości.
- W parlamencie potrzeba osób myślących kategoriami całego państwa, a nie kategorią swojego samorządu. Nie chodzi mi oczywiście o krytykę samorządowców, tylko chcę wskazać pewną różnicę w mentalności - dodał Kultys.
Maciejczyk: Dwukadencyjność nie jest rozwiązaniem
W trakcie dyskusji pojawiały się również głosy popierające inicjatywę zniesienia limitu kadencji dla prezydentów miast. Orędownikiem zmian w przepisach był radny Mateusz Maciejczyk. To oczywiście nie budzi zaskoczenia, bo jest on członkiem Polskiego Stronnictwa Ludowego, choć w Radzie Miasta Rzeszowa zasiada w klubie KO.
- Wywodzę się z ruchu spółdzielczego, gdzie dwukadencyjność rad nadzorczych funkcjonuje od kilku lat. Powiem wprost. To nie działa dobrze z wielu powodów. Niejednokrotnie dochodzi do sytuacji ze do rad nadzorczych trafiają ludzie przypadkowo, niekoniecznie zaznajomieni z tematyką - mówił Mateusz Maciejczyk.
Radny Maciejczyk wskazywał, że dwukadencyjność dotyczy tylko wójtów, burmistrzów i prezydentów, a pozostałe szczeble samorządowe dotyczące radnych, starostów i marszałków województw są wolne od takich limitów.
- Jeżeli mamy sytuację, że tylko jeden organ będzie uwarunkowany dwukadencyjnością to do niczego dobrego to nie doprowadzi. Jest też kwestia konkurencyjności. W 2029 roku, gdy odbędą się kolejne wybory samorządowe może nie być dobrych kandydatów i na urząd zostanie wybrana osoba niekompetentna. Wiem, że reforma samorządu jest potrzebna, ale dwukadencyjność nie stanowi remedium - stwierdził radny KO.
Uchwała przegłosowana
W dyskusji udział wzięli tylko radni. Zabrakło głosu prezydenta Rzeszowa Konrada Fijołka, którego sprawa dwukadencyjności bezpośrednio dotyczy.
Radni po wymianie poglądów na temat dwukadencyjności przeszli do głosowania nad uchwałą przygotowaną przez Razem dla Rzeszowa. Apel zyskał poparcie większości radnych. Za jego przyjęciem zagłosowało 14 radnych (wszyscy radni PiS i RdR oraz Andrzej Dec z KO i Mirosław Kwaśniak z RR). Przeciw było 6 osób (5 osób z KO i jedna osoba z RR), dwójka radnych się wstrzymała (1 osoba z KO i jedna osoba z RR).
Karol Woliński