PiS krytykuje wojewodę za braki prądu po ataku zimy. „Musi się wziąć do roboty”
KATEGORIA: POLITYKA / 26 listopada 2025
Fot. Screenshot/Facebook Ewa Leniart
Podkarpaccy politycy Prawa i Sprawiedliwości krytykują wojewodę podkarpackiego Teresę Kubas-Hul za to, że ich zdaniem nie poradziła sobie z usuwaniem skutków niedawnego ataku zimy. Wskazują, że po kilku dniach od opadów w regionie są osoby, które nadal nie mają prądu i pytają czy do usuwania usterek skierowano odpowiednie siły. Padło nawet wezwanie do dymisji Teresy Kubas-Hul. Rzecznik prasowy wojewody odpowiada: - Rzuciliśmy wszystkie możliwe siły, wojewoda była w terenie i proponowała spółkom energetycznym pomoc w usuwaniu awarii w postaci żołnierzy WOT i strażaków.
Atak zimy na Podkarpaciu
Przypomnijmy, że zima w tym roku pojawiła się dosyć wcześnie na Podkarpaciu, bo już w listopadzie. W miniony weekend cały region musiał zmagać się z silnymi opadami śniegu. Trudne warunki atmosferyczne sprawiły oczywiście problemy na drogach, ale co gorsza doprowadziły do licznych awarii prądu. W szczytowym momencie dostępu do energii elektrycznej nie miało aż 140 tys. odbiorców. Najwięcej awarii wystąpiło w rejonie Krosna, Mielca, Rzeszowa i Sanoka.
Mimo, że silne opady śniegu ustały kilka dni temu, nadal część mieszkańców regionu nie ma dostępu do prądu. Na środowej (26 listopada) konferencji polityków PiS poinformował o tym starosta rzeszowski Krzysztof Jarosz.
- Do dzisiaj na terenie gminy Tyczyn nie wszystkie domy mają prąd. Na początku te problemy w dużej mierze dotknęły południa powiatu - podkreślał Krzysztof Jarosz.
Kwestia usuwania awarii zasilania miała być głównym tematem prac sztabów kryzysowych, które organizowali samorządowcy oraz wojewoda.
- Tematem przewodnim było to jak szybko PGE zdoła się uporać z tym problemem. Oczywiście samorządowcy apelowali, by stało się to jak najszybciej - mówił starosta rzeszowski, dodając, że samorządowcy byli w stanie doraźnie pomagać mieszkańcom przez udostępnianie agregatów prądotwórczych.
Ewa Leniart pyta o reakcję na atak zimy
Parlamentarzyści PiS w trakcie środowej konferencji dziękowali wszystkim pracownikom, którzy pracowali przy usuwaniu skutków mocnych opadów śniegu, ale również zwracali uwagę, że część mieszkańców nadal nie ma dostępu do prądu.
- Intensywne opady śniegu trwały dwie doby, a ich konsekwencją była porażająca skala braku dostaw prądu. W niedzielę rano sięgała 140 tys. mieszkańców regionu. Dzisiaj mamy środę, a więc trzeci dzień od momentu ustania opadów i są jeszcze miejsca na terenie województwa, gdzie dostaw prądu nie wznowiono - mówiła poseł PiS Ewa Leniart.
Ewa Leniart pytała czy spółka PGE miała wystarczające siły by usuwać skutki opadów śniegu i czy doszło do wsparcia ze strony oddziałów w innych regionach.
- Mamy bardzo poważną sytuację, skutkującą tym, że nie działają szkoły, mieszkańcy indywidulani są uzależnieni od dostaw prądu. Mamy środek sezonu grzewczego i nie mogą korzystać z ciepła wytwarzanego w domach jednorodzinnych właśnie z powodu braku energii elektrycznej - mówiła Ewa Leniart, która przypominała, że kilka miesięcy temu w spółce PGE doszło do zwolnień pracowników odpowiedzialnych za utrzymanie sieci energetycznych co jej zdaniem mogło być nieodpowiedzialną decyzją.
- Pytanie czy ta sytuacja ze zwolnieniami, która miała miejsce kilka miesięcy temu, nie miała wpływu na ten stan, który mamy dzisiaj. Wydaje mi się, że opad śniegu był bardzo intensywny, ale krótkotrwały - dodawała posłanka PiS.
Marcin Warchoł: wojewoda do dymisji
O ile Ewa Leniart zadawała głównie pytania o to czy reakcja na atak zimy była odpowiednia, to poseł Marcin Warchoł przypuścił w tej kwestii frontalny atak na wojewodę Teresę Kubas-Hul. Zarzucał jej, że w trakcie kryzysowych dni zamknęła się w gabinecie i skupiała na prezentowaniu zdjęć w mediach społecznościowych.
- To jest kompromitacja, za którą płacą mieszkańcy Podkarpacia. Pani wojewoda od 4 dni przegląda swoje zdjęcia na „fejsie” i wrzuca je na media społecznościowe. A dziesiątki ludzi nie mogą gotować nawet wody dla swoich dzieci. Nie ma prądu, nie ma ciepła. Dziś przyszła pani, która mówi, że od 4 dni jest odcięta od prądu. To jest kompromitacja wojewody, bezczynności wojewody. To jest powód do jej dymisji - grzmiał poseł PiS.
Warchoł przekonywał, że wojewoda powinna zachować się odpowiedzialnie i w kryzysowej sytuacji pracować dzień i noc, a zamiast tego w mediach społecznościowych chwaliła się zdjęciami z konferencji o bezpieczeństwie energetycznym. Chodziło mu zapewne o wizytę wiceminister aktywów państwowych Elizy Zeidler, która w poniedziałek odwiedzała podkarpackie spółki energetyczne, a towarzyszyła jej właśnie wojewoda Kubas-Hul.
- Lajki pani wojewodo nie świadczą o profesjonalizmie. Świadczą tylko o byciu internetowym memem. Jeszcze raz proszę i apeluję: proszę się wziąć do roboty, bo ludzie od 4 dni nie mają wody i prądu i ciepła - dodał poseł Warchoł.
Rzecznik wojewody: Rzuciliśmy wszystkie siły
Jak na zarzuty polityków PiS reaguje Podkarpacki Urząd Wojewódzki? Rzecznik prasowy wojewody Bartosz Gubernat powiedział nam, że do usuwania skutków śnieżycy zostały rzucone wszystkie możliwe siły. Podkreślił, że tuż po tym jak Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenie o przewidywanych silnych opadach śniegu, przekazano te informacje do powiatowych centrów zarządzania kryzysowego, wszystkich służb oraz do oddziałów PGE w Rzeszowie i Zamościu oraz do spółki Tauron, która obsługuje część województwa.
- Informacja o przewidywanych silnych opadach śniegu została również wysłana w ramach alertu Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Komunikaty w tej sprawie były również umieszczane na stronach internetowych - mówi rzecznik prasowy wojewody podkarpackiego.
Bartosz Gubernat dodał, że wojewoda Teresa Kubas-Hul, na bieżąco monitorowała całą sytuację i była również w terenie.
- W sobotę po intensywnych opadach śniegu Teresa Kubas-Hul udała się w teren. Była w powiecie rzeszowskim, strzyżowskim, brzozowskim, sanockim i leskim. Cały czas była w kontakcie ze służbami energetycznymi i pytała czy potrzebna jest dodatkowa pomoc w usuwaniu awarii - mówi Bartosz Gubernat.
Wiadomo również, że na Podkarpaciu w związku z trudną sytuacją atmosferyczną był także wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Wiesław Leśniakiewicz.
Wojewoda proponowała pomoc
W poniedziałek odbyło się posiedzenie Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. Na nim omawiano bieżącą sytuację wywołaną przez silne opady śniegu. Brali w nim również przedstawiciele spółek PGE i Tauron.
Jak tłumaczy Bartosz Gubernat, w czasie tego posiedzenia wojewoda Teresa Kubas-Hul kilkukrotnie miała pytać operatorów sieci energetycznej o to czy wymagają dodatkowego wsparcia przy usuwaniu awarii prądu. Do dyspozycji mieli być żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej oraz straż pożarna.
- Obie spółki poinformowały wojewodę o braku takiej konieczności, zapewniając, że do usuwania awarii ściągnięto na Podkarpacie dodatkowe brygady z innych regionów kraju. Wydłużony czas usuwania awarii spowodowany był silnym wiatrem oraz ciężkim, mokrym śniegiem, który przyczyniał się do zrywania linii energetycznych na kolejnych odcinkach - zaznacza rzecznik prasowy wojewody podkarpackiego.
Rzecznik prasowy wojewody nie chciał szerzej odnosić się do słów posła Marcina Warchoła, który zarzucał wojewodzie bierną postawę w trakcie kryzysowej sytuacji i nawoływał do jej dymisji.
- Najlepszym komentarzem do tych słów są informacje o działaniach jakie wojewoda podjęła w trakcie tej sytuacji - mówi krótko Bartosz Gubernat.
Z informacji przekazanych przez Podkarpacki Urząd Wojewódzki w środę po południu bez prądu nadal było około 1800 odbiorców. Usuwanie usterek powodujących te problemy cały czas trwa. Jeżeli chodzi o szkoły to zajęcia odwołano w pięciu szkołach na terenie województwa podkarpackiego.
Karol Woliński