PSL broni SAFE i atakuje opozycję. PiS: Jest wiele wątpliwości w tej sprawie

KATEGORIA: POLITYKA / 16 lutego 2026

Fot. Karol Woliński

Polskie Stronnictwo Ludowe popiera program SAFE przewidujący 180 mld zł unijnej pożyczki dla Polski na inwestycje w obronność i krytykuje posłów opozycji, którzy głosowali przeciw ustawie w tej sprawie. Ci z kolei twierdzą, że jest szereg argumentów, które przemawiają za brakiem poparcia dla tego programu.

PSL: SAFE to dobre rozwiązanie

W poprzednim tygodniu Sejm głosował nad ustawą dotyczącą wdrożenia w Polsce unijnego programu SAFE, w ramach którego Polska miałaby otrzymać niskooprocentowaną pożyczkę na inwestycje w obronność. Chodzi o około 45 mld euro, czyli 180 mld zł. Ustawa została przegłosowana, ale tylko głosami koalicji rządowej. Przeciw byli posłowie opozycji z Prawa i Sprawiedliwości, Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej.

Wynik głosowania ma oczywiście swoje dalsze konsekwencje w postaci politycznych dyskusji na temat programu i tego kto jak zagłosował. W poniedziałek 16 lutego konferencję w sprawie zeszłotygodniowego głosowania zorganizował poseł Adam Dziedzic, lider podkarpackich struktur Polskiego Stronnictwa Ludowego, który popierał wdrożenie programu SAFE i zachwalał jego założenia.

- To jest 139 projektów, które realizowane będą w oparciu o wymagania programu składane przez polską armię. To wreszcie instrument finansowy z niskim oprocentowaniem, który ma karencję 10 lat, a jego spłata trwać będzie do 2070 roku. To bardzo dobre rozwiązanie - powiedział poseł Dziedzic.

Fot. Karol Woliński

Dziedzic o opozycji: „Hańba”

Poseł Dziedzic twierdził, że na programie SAFE skorzystać mogą podkarpackie firmy zbrojeniowe, bo będzie to dla nich szansa na realizację dodatkowych zamówień dla polskiego wojska. Wymienił przy tym Hutę Stalowa Wola, Autosan, Dezamet z Nowej Dęby czy Gamrat z Jasła. W tym kontekście lider ludowców krytykował postawę posłów opozycji z Prawa i Sprawiedliwości, Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej, którzy zagłosowali przeciwko ustawie wdrażającej program SAFE.

- To jest rzecz niebywała i niesamowita - stwierdził Adam Dziedzic, który na konferencję przyniósł tablicę z napisem „Lista Hańby”, pod którym widniały nazwiska posłów PiS i Konfederacji, którzy sprzeciwili się ustawie dotyczącej SAFE.

PSL uderza w opozycję umieszczając jej posłów na „Liście Hańby”
Fot. Karol Woliński

- Kiedy otrzymujemy środki dzisiaj finansowe, które są w stanie wesprzeć, polskie firmy zbrojeniowe, wówczas Prawo i Sprawiedliwość podnosi wielkie larum, że jest to dzisiaj mechanizm, który nie jest dobry dla gospodarki - grzmiał lider podkarpackiego PSL.

PiS: Brakuje transparentności

Co na to opozycja? O program SAFE i powody braku poparcia dla jego wdrożenia zapytaliśmy w poniedziałek poseł Ewę Leniart, która szefuje rzeszowskim strukturom Prawa i Sprawiedliwości. Jej zdaniem jest szereg argumentów przeciwko poparciu tej inicjatywy. Jednym z nich jest brak transparentności. PiS twierdzi, że opinia publiczna powinna dowiedzieć się, na co zostaną przeznaczone środki z unijnej pożyczki.

- Rumuni na przykład podali, że będą kupować czołgi, samoloty. Oczywiście nie chodzi o ujawnianie szczegółowych danych dotyczących typu broni czy producenta, ale wskazanie ogólnego rodzaju uzbrojenia jaki będzie zakupiony, tak żeby ludzie wiedzieli, czy rzeczywiście dozbrojenie armii idzie w słusznym kierunku - twierdzi posłanka PiS.

PiS zwraca uwagę również na kwestię warunkowości gospodarczej programu dotyczącej większego nacisku na realizację zamówień przez europejski przemysł zbrojeniowy, w tym ten z Polski.

- Z jednej strony to oczywiście dobry pomysł, ale z drugiej wiemy, że potencjał produkcyjny na duże zamówienia w przypadku polskiego przemysłu nie jest tak duży, co oznaczałoby, że musielibyśmy kupować sprzęt w Niemczech lub we Francji - zaznacza Ewa Leniart.

Fot. Mateusz Ficek

Polityczne warunki?

Inny argument podnoszony przez PiS przy krytyce ustawy dotyczącej SAFE jest kwestia warunkowości politycznej. Ewa Leniart przypomina, że Krajowy Plan Odbudowy również opierał się na podobnych warunkach, czyli wypłacie pieniędzy za spełnianie wymogów dotyczących praworządności.

- To oznacza, że niespełnienie wymogu praworządności będzie oznaczało wstrzymanie kolejnych transz pożyczki. I to może spowodować, że po prostu nie będziemy w stanie zapłacić za zamówione produkty. Tak naprawdę to Bruksela będzie oceniała, czy wypłacić nam kolejne transze kredytu, który zaciągamy w ramach mechanizmu SAFE no i ewentualnie, czy spełniamy wymogi gospodarcze, i te polityczne - zaznacza Ewa Leniart.

- Pytanie jest takie, czy jeżeli byśmy emitowali obligacje, to nie osiągnęlibyśmy podobnego wyniku finansowego? Nie musimy od razu emitować obligacji 10 czy 20-letniej. Możemy spróbować 3-letnie, wtedy rzeczywiście wysokość oprocentowania mogłaby być porównywalna, albo nawet trochę niższa - dodaje posłanka PiS.

Zdecyduje prezydent

Co dalej? Ustawa dotycząca wdrażania programu SAFE trafi do Senatu. Zarówno koalicja, jak i opozycja zapowiedziały, że złożą do niej swoje poprawki. Jeżeli projekt przejdzie przez Senat z poprawkami, to trafi jeszcze raz do Sejmu celem ich przyjęcia lub odrzucenia, a następnie zostanie skierowana do prezydenta RP Karola Nawrockiego.

Ludowcy będący w koalicji rządowej nie wyobrażają sobie by Karol Nawrocki nie podpisał ustawy dotyczącej programu SAFE.

- Ja słyszałem osobiście od pana prezydenta, że trzeba uszczelniać budżet, zmniejszać wydatki. Dzisiaj jego rozjeżdżanie powodują wydatki na zbrojenie i wydatki socjalne. Mamy dzisiaj wojnę za naszą granicą i powinniśmy wstrzymać wydatki na zbrojenia? Świetne rozwiązanie - ironizował podczas konferencji Adam Dziedzic.

- Na razie nie potrafię przewidzieć jaką decyzję podejmie prezydent Karol Nawrocki. Wiem, że był to jeden z tematów posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego i wiemy też, że prezydent ma sporo wątpliwości, które są tożsame z tym, co padło podczas czytania tej ustawy w Sejmie - zaznacza z kolei Ewa Leniart.

Karol Woliński

  

Redaktor naczelny: Barbara Kędzierska
Wydawca
"Siedem - Barbara Kędzierska"
PORTAL INFORMACJI I OPINII
redakcja@czytajrzeszow.pl
35-026 Rzeszów, ul. Reformacka 4