Ewa Leniart na celowniku? Finansowanie jej kampanii z 2021 r. bada prokuratura
KATEGORIA: POLITYKA / 23 kwietnia 2026
Ewa Leniart podczas kampanii w wyborach prezydenta Rzeszowa w 2021 r.Fot. Paweł Bialic/archiwum CzytajRzeszów.pl
Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie nielegalnego finansowania kampanii wyborczej poseł PiS Ewy Leniart, która w 2021 roku startowała w przedterminowych wyborach na prezydenta Rzeszowa. Chodzi o około 70 tys. zł, które rzekomo miały być przekazywane poza oficjalnym rachunkiem bankowym komitetu. Ewa Leniart wydała oświadczenie w tej sprawie, w którym podkreśla, że kampania została przeprowadzona zgodnie z prawem, a zarzuty pod jej adresem to polityczna nagonka.
Nielegalne finansowanie kampanii?
Ewa Leniart, obecna posłanka i szefowa rzeszowskich struktur Prawa i Sprawiedliwości w 2021 roku kandydowała na stanowisko prezydenta Rzeszowa w przedterminowych wyborach w związku z rezygnacją z urzędu Tadeusza Ferenca. Leniart brała udział w kampanii wyborczej jako czynna wojewoda podkarpacki. Startowała z własnego komitetu Wspólny Dom Rzeszów, ale oczywiście ze wsparciem Prawa i Sprawiedliwości.
Wyborów nie wygrała, a fotel włodarza miasta zajał aktualny prezydent Rzeszowa Konrad Fijołek. Ewa Leniart zajęła drugie miejsce. Dwa lata później przestała pełnić funkcję wojewody i zdobyła mandat posła. Po prawie 5 latach od przedterminowych wyborów prezydenckich w Rzeszowi, w przestrzeni medialnej pojawiły się nagle informacje wskazujące, na to, że jej kampania wyborcza mogła być nielegalnie finansowana. Poinformowali o tym autorzy podcastu „W związku ze śledztwem” — Mariusz Gierszewski z Radia ZET i Dominika Długosz z Newsweeka.
Wedle ich wiedzy Śląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach prowadzi śledztwo w tej sprawie. Jest ono oparte na materiałach zgromadzony przez Centralne Biuro Antykorupcyjne w innym wątku dotyczącym podejrzenia prania brudnych pieniędzy przez Iwonę O. — ówczesną członkinię Trybunału Stanu z rekomendacji PiS i prezes Uzdrowiska Rymanów.
Kluczową rolę miał odegrać Janusz F., ówczesny prezes jednej z państwowych spółek, który według ustaleń śledczych zbierał gotówkę od pracowników różnych instytucji i spółek państwowych twierdząc, że pieniądze będą przeznaczone na kampanię Ewy Leniart. Łącznie chodziło o około 70 tys. zł. Według CBA środki te były przekazywane równolegle do oficjalnego budżetu kampanii Oficjalny limit wydatków na tamtą kampanię wynosił 111 tys. zł. Komitet wyborczy Ewy Leniart miał wykorzystać pulę niemal w całości (109 tys. zł).
Ewa Leniart: Zarzuty bez pokrycia
Poseł Ewa Leniart wydała oświadczenie w sprawie publikacji dziennikarzy Newsweeka i Radia ZET.
- Zdecydowanie odrzucam pojawiające się w przestrzeni medialnej insynuacje, które próbują łączyć moją osobę z rzekomymi nieprawidłowościami dotyczącymi kampanii wyborczej sprzed pięciu lat. Są to zarzuty bez pokrycia w faktach – oparte na anonimowych wypowiedziach i medialnych spekulacjach - zaznacza Ewa Leniart.
Jak podkreśla posłanka PiS, kampania została przeprowadzona zgodnie z obowiązującym prawem, a jej rozliczenie zostało przyjęte przez Państwową Komisję Wyborczą bez jakichkolwiek zastrzeżeń. Jej zdaniem oznacza to, że właściwe instytucje państwowe nie stwierdziły żadnych nieprawidłowości a próba podważania tego dziś ma charakter walki politycznej.
- Nie mam i nigdy nie miałam wiedzy o jakichkolwiek działaniach wykraczających poza oficjalny komitet wyborczy, który odpowiadał za organizację i finansowanie kampanii. Wszelkie sugestie o rzekomych „nielegalnych zbiórkach” czy naciskach są bezpodstawne i nie znajdują żadnego potwierdzenia w faktach - zaznacza poseł PiS i dodaje, że obecna sytuacja nosi znamiona próby zdyskredytowania jej osoby i politycznej nagonki, związanej z tym, że konsekwentnie zwraca uwagę na chaos i poważne problemy w systemie ochrony zdrowia.
Wokul