Nie będzie nocnego zakazu sprzedaży alkoholu! Radni zdecydowali w głosowaniu

KATEGORIA: POLITYKA / 7 lipca 2026

Projekt przygotowany przez wiceprzewodniczącego Andrzeja Deca z KO nie znalazł wymaganego poparcia
Fot. Mateusz Ficek

Rada Miasta Rzeszowa nie zgodziła się na wprowadzenie ograniczeń w dostępnie do alkoholu na terenie Rzeszowa. Dyskusja na ten temat trwała kilkadziesiąt minut. Radni popierali ogólny kierunek działań dotyczących ograniczenia spożycia alkoholu w mieście, ale projekt przygotowany przez wiceprzewodniczącego Andrzeja Deca z KO nie znalazł wymaganego poparcia.

Propozycja ograniczeń

Inicjatorem wprowadzenia ograniczeń w dostępie do alkoholu w Rzeszowie jest wiceprzewodniczący rady miasta Andrzej Dec z Koalicji Obywatelskiej. Według przygotowanego przez niego projektu uchwały zakaz sprzedaży napojów alkoholowych miał obowiązywać między godzinami 22.00-6.00 we wszystkich punktach handlowych. Sankcje dotyczyłyby produktów zawierających powyżej 4,5 procent do 18 procent zawartości alkoholu z wyjątkiem piwa oraz napojów powyżej 18 procent zawartości alkoholu.

Ograniczenia w sprzedaży alkoholu miały dotyczyć również stacji benzynowych i to przez cały dzień. Zakaz nie obejmowałby lokali gastronomicznych usytuowanych na terenie stacji. Uchwała zawiera też przepisy przejściowe, według których stacje paliw, mające ważną koncesję na alkohol, mogą go sprzedawać legalnie do jej wygaśnięcia.

Projekt uchwały został skierowany do zaopiniowania przez rady osiedla. Na 33 samorządy swoje stanowisko w tej sprawie przedstawiło 12 z nich. 7 opinii jest negatywnych, a 5 pozytywnych. Propozycja Andrzeja Deca zyskała również pozytywną opinię Komisji Zdrowia Rady Miasta Rzeszowa. W tracie posiedzenia komisji doszło do wymiany zdań pomiędzy Andrzejem Decem i przedsiębiorcą, który prowadzi sklep monopolowy i uważa, że wprowadzenie ograniczeń uderzy w jego biznes i nie doprowadzi do zmniejszenia spożycia alkoholu.

Decyzja radnych

Ostateczna decyzja w sprawie tego czy wprowadzić ograniczenia w dostępie do napojów alkoholowych należała do Rady Miasta Rzeszowa. Uchwała w tej sprawie była procedowana podczas sesji odbywającej się we wtorek 7 lipca. Wcześniej radni zapoznali się jeszcze z Raportem z wykonania i efektów realizacji Miejskiego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych oraz Przeciwdziałania Narkomanii na lata 2022-2025 w 2025 roku, który zaprezentował dyrektor Wydziału Polityki Społecznej Andrzej Burnat. Natomiast założenia i uzasadnienie uchwały ograniczającej dostępność alkoholu prezentował wspomniany już Andrzej Dec.

- W latach 2020-2025 w Rzeszowie nastąpił wzrost liczby punktów sprzedaży alkoholu o 13 procent co wskazuje na rozwój rynku i zwiększającą się dostępność alkoholu w mieście. Wzrost może nie jest znaczący, ale naszym obowiązkiem jest zmniejszanie - mówił wiceprzewodniczący rady miasta.

Fot. Mateusz Ficek

Andrzej Dec posiłkował się dokumentami przygotowanymi przez Biuro Analiz Sejmowych czy Najwyższą Izbę Kontroli, które wskazywać miały na potrzebę ograniczenia dostępności alkoholu. Na sesję zaprosił też eksperta w tej dziedzinie w osobie Barbary Łukasik, psycholog klinicznej, byłej wieloletniej dyrektor Centrum Leczenia Uzależnień w Rzeszowie, która zwracała uwagę na to, że ograniczanie sprzedaży alkoholu ma na celu redukcję szkód wywoływanych przez jego spożywanie.

- Alkohol jest środkiem psychoaktywnym, o którym o dziwo nie mówimy „narkotyk”. Gdybyśmy tutaj mieli dyskutować o dostępności do kokainy kupowanej w sklepie, albo mefedronu czy innych dopalaczy, to śmiem twierdzić, że wszyscy radni byliby za wprowadzeniem ograniczeń - mówiła Barbara Łukasik.

Jak wskazywała Barbara Łukasik, Polacy „słyną” z mocnej głowy, na co wskazują statystyki, bo rocznie na jedną głowę przypada około 10 litrów wypitego alkoholu.

- To niestety sprzyja rozwojowi uzależnienia. Ci co mają słabą głowę szybko odpadają od „flaszki”. Natomiast gorzej z tymi, którzy genetycznie mają tą głowę silniejszą, a raczej pewne mechanizmy które odpowiadają za kontrolę - mówiła Łukasik, która wskazywała, że proponowane ograniczenie sprzedaży alkoholu pozwoli na to, by spożycie było nieco bardziej zorganizowane.

Fot. Mateusz Ficek

- Jest czas wyznaczony picia. Przerwy od 22 do 6 to ulga dla każdej wątroby i trzustki. Uczy to picia w określnym trybie. Jesteśmy w klubie, restauracji i wypada nam się kontrolować - stwierdziła Barbara Łukasik.

„Wybiórcze rozwiązania”

Radni w dyskusji w większości popierali samą inicjatywę działań na rzecz zmniejszenia spożycia alkoholu. Ale poparcie dla tej konkretnej propozycji Andrzeja Deca było już zdecydowanie mniejsze. Część radnych miała wątpliwości, dlaczego zakazem sprzedaży nie objęto piwa. Krytycznie wypowiadali się w tej sprawie koledzy klubowi Andrzeja Deca z Koalicji Obywatelskiej.

- Jestem przeciwko takim rozwiązaniom, które są wybiórcze, które są niespójne i bez przygotowania jakiejś konkretnej diagnozy sytuacyjnej. Uchwała przewiduje zakaz sprzedaży po godz. 22.00 wina jako wysokoprocentowego alkoholu, ale dopuszcza piwo. A przecież mocniejsze piwo ma podobny woltaż do wina i podobne skutki działania - mówił Mateusz Maciejczyk, który dodawał, że brakuje mu w uchwale również danych dotyczących kwestii bezpieczeństwa w Rzeszowie i problemów związanych wybrykami po alkoholu.

Fot. Mateusz Ficek

- Nie wiadomo, których miejsc dotyczą takie problemy. Trudno zatem wprowadzać zakaż w całym mieście - dodawał Maciejczyk.

Marta Niewczas z KO szła krok dalej i twierdziła, że uchwała Andrzeja Deca została źle przygotowana, bo pierwotnie miała dotyczyć tylko zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych. Radna KO proponowała więc, by uchwała została poprawiona przez jedną z komisji.

Krytycznie do inicjatywy Andrzeja Deca podchodził również Witold Walawender z Rozwoju Rzeszowa.

- Trendy w dużych miastach pokazują ze nie spada sprzedaż alkoholu. Zmienia się sposób zakupu. Albo ktoś kupuje przed godz. 22, albo nielegalnie. Mamy jako Polacy mamy naturę do kombinowania - mówił Walawender.

Podobnego zdania był Waldemar Kotula z Prawa i Sprawiedliwości.

- Kto będzie chciał kupić ten alkohol, to kupi tę godzinę wcześniej i to nie wpłynie w żaden sposób na mniejszą sprzedaż alkoholu - mówił Kotula.

„Proste życiowe sprawy”

Charakterystyczne dla dyskusji o wprowadzeniu ograniczeń było to, że we wszystkich klubach byli radni, którzy sceptycznie oceniają uchwałę Andrzeja Deca, ale także tacy którzy popierali tę inicjatywę. W tej drugiej grupie byli m.in. Anna Woźniak-Kunicka z KO i Robert Kultys z PiS.

- Każde ograniczenie sprzedaży alkoholu sprawi, że ktoś zostanie uratowany, nie dojdzie do nieszczęścia. Uchwała Andrzeja Deca nie jest idealna, ale to krok w dobrą w stronę - mówiła Anna Woźniak-Kunicka z KO.

- Każda butelka wypita mniej, każdy zakup alkoholu mniej, bo nie ma możliwości, to kilka wątrób mniej do wyleczenia i o kilkoro dzieci nieszczęśliwych mniej tego wieczora. To proste życiowe sprawy - mówił Robert Kultys z PiS, dodając, że nie jest przeciwnikiem alkoholu, ale jest za ograniczeniami w jego sprzedaży.

Fot. Mateusz Ficek

Przedsiębiorca: To nie zmniejszy spożycia

Na koniec całej dyskusji głos zabrał Marcin Koza, przedsiębiorca, który prowadzi sklep monopolowy w centrum Rzeszowa. Wskazywał, że ograniczenia dla punktów handlowych nie zmniejszają sprzedaży alkoholu, bo ta przenosi się do lokali gastronomicznych. Przykładem ma być Kraków, gdzie nocny zakaz sprzedaży w sklepach obowiązuje od 2 lat.

- Deklarowana sprzedaż alkoholu w Krakowie podczas dwóch lat prohibicji wzrosła o 226 milionów złotych, a sama sprzedaż w lokalach gastronomicznych wzrosła o - z tego co tutaj liczę - 180 milionów złotych - mówił Marcin Koza, dodając, że nocne zakazy sprzedaży wprowadzone przez polskie miasta nie wpłynęły również na zmniejszenie się liczby interwencji policji czy straży miejskiej.

Fot. Mateusz Ficek

Marcin Koza przywoływał dane jakie uzyskał ze stacji pogotowia ratunkowego w Szczecinie, gdzie od niemal roku funkcjonuje nocny zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach.

- Okazało się, że przez wszystkie okresy porównawcza jakie prosiłem wyjazdy zespołów ratownictwa medycznego do silnego zatrucia alkoholowego wzrosły. Niestety kupowanie alkoholu na zapas przed godz. 22.00 powoduje, że zazwyczaj się go spożywa w dodatku ciepły. A ciepły szkodzi jeszcze bardziej i działa jeszcze szybciej - mówił Marcin Koza.

Większości zabrakło

Dyskusja na temat propozycji wprowadzenia ograniczeń w sprzedaży alkoholu trwała około godziny. Prezydent Rzeszowa Konrad Fijołek tylko się jej przysłuchiwał nie zabierając żadnego stanowiska, choć wiadomo, że osobiście nie popierał uchwały przygotowanej przez Andrzeja Deca.

Radni odrzucili wniosek radnej Marty Niewczas by skierować projekt uchwały do dalszej pracy w komisji. Następnie przeszli do głosowania całej uchwały. Biorąc pod uwagę, szereg wątpliwości, które ujawniły się w dyskusji można było spodziewać się, że nie będzie zgody na wprowadzenie ograniczeń proponowanych przez Andrzeja Deca. I faktycznie tak się stało. Przeciw uchwale głosowało aż 12 radnych (3 z KO, 3 z PiS, 3 z RdR i 3 z RR). Ograniczenia poparło tylko 8 osób (4 z PiS, 2 z KO i po 1 z RdR i RR). Wstrzymało się natomiast 3 radnych (2 z KO i 1 z RR).

Karol Woliński

Zdjęcia: Mateusz Ficek

  

Redaktor naczelny: Barbara Kędzierska
Wydawca
"Siedem - Barbara Kędzierska"
PORTAL INFORMACJI I OPINII
redakcja@czytajrzeszow.pl
35-026 Rzeszów, ul. Reformacka 4