Krystyna Stachowska znów wiceprezydentem. Dzięki... zużyciu wody w Rzeszowie
KATEGORIA: POLITYKA / 20 lipca 2024
Krystyna Stachowska, czwarty zastępca prezydenta RzeszowaFot. Maciej Terpiński
Krystyna Stachowska została czwartym zastępcą prezydenta Rzeszowa. Taką decyzję podjął Konrad Fijołek. Prezydent wydał ją na podstawie danych MPWiK dotyczących… zużycia wody w Rzeszowie. Te zaś mają wskazywać, że już od kilku lat liczba mieszkańców przekracza 200 tysięcy. To zaś uprawnia do posiadania czterech zastępców prezydenta. Cała sprawa może wyglądać jednak nieco kuriozalnie, tak, jakby ratusz szukał na siłę uzasadnienia dla mianowania kolejnego zastępcy, ponieważ liczba osób zameldowanych w mieście od kilku lat nie może przekroczyć magicznej bariery 200 tys. Po wyborach nadal jest też 25 radnych, a nie 28 jak w miastach ponad 200-tysięcznych. - Nie ma w tym logiki - uważa przewodniczący Rady Miasta Rzeszowa Waldemar Szumny.
Choć sprawa jest istotna dla życia miasta, to tym razem o zmianie, która weszła w życie od 18 lipca, ratusz nie poinformował ani w mediach społecznościowych, ani w komunikacie dla mediów, jak zazwyczaj przy innych tego typu okazjach. Informacji trzeba szukać w Biuletynie Informacji Publicznej. Zarządzenia w sprawie zmian w kierownictwie władz miasta zostały wydane 17 lipca. W życie weszły dzień później.
Przypomnijmy, że kilka tygodni temu 7 czerwca, prezydent Konrad Fijołek zaprezentował skład Kolegium Prezydenckiego – nowego organu w strukturze Urzędu Miasta Rzeszowa. W gremium tym poza samym prezydentem znaleźli się jego nowi zastępcy: Marcin Deręgowski, Krzysztof Stańko i Grzegorz Wrona. Dotychczasowi zastępcy Krystyna Stachowska i Dariusz Urbanik stali się pełnomocnikami koordynatorami odpowiednio ds. społecznych, kultury i oświaty oraz ds. inwestycji. Stało się tak, bo w miastach do 200 tys. mieszkańców zastępców prezydenta może być tylko trzech. W skład kolegium wchodzą ponadto sekretarz miasta Marcin Stopa i skarbnik miasta Jacek Mróz.
Powrót na fotel zastępcy
Krystyna Stachowska pełniła funkcję zastępcy prezydenta (wiceprezydent to nazwa potoczna) od lipca 2021 r. Po krótkiej przerwie w roli pełnomocnika koordynatora teraz wróciła do funkcji zastępcy. Jej zakres obowiązków się jednak nie zmienił. Nadal odpowiada za sprawy społeczne, kultury i oświaty. A co z wynagrodzeniem? Jak ustaliliśmy, prawdopodobnie również się nie zmieniło.
Do 2021 r. Krystyna Stachowska też była miejską radną. Zasiadała w Radzie Miasta Rzeszowa od 1 stycznia 2019 roku w związku z włączeniem do Rzeszowa sołectwa Matysówka przechodząc z Rady Miejskiej w Tyczynie. Zawodowo przez zdecydowaną większość swojej kariery była związana z branżą ubezpieczeń. Pracowała na różnych stanowiskach w firmie Aviva, w tym jako dyrektor struktury sprzedaży w Rzeszowie czy dyrektor handlowy. Stachowska była też pełnomocnikiem komitetu wyborczego Konrada Fijołka, czyli Rozwoju Rzeszowa 2.0, zarówno w 2021 jak i 2024 r.
W wątpliwościach jakie rodzą się w związku ze sposobem w jaki Rzeszów zyskał kolejnego zastępcę prezydenta absolutnie nie chodzi jednak o samą osobę Krystyny Stachowskiej. Chodzi o zasady podejmowania decyzji. Także dlatego, że Rzeszów nadal ma 25 radnych – tylu wybrali ich mieszkańcy w kwietniowych wyborach. Gdyby miał ponad 200 tys. mieszkańców, radnych byłoby 28. W ratuszu są jednak przekonani, że wszystko ma swoje uzasadnienie, także prawne.
„Twarde dane” z zużycia wody
Czym więc kierował się prezydent mianując czwartego zastępcę?
- Jako że otrzymaliśmy dane z MPWiK-u, które pokazują, że miasto Rzeszów przekroczyło 200 tys. mieszkańców, prezydent podjął decyzję o tym, żeby powołać czwartego zastępcę, ponieważ zgodnie z prawem miastu powyżej 200 tys. mieszkańców przysługuje taka możliwość - odpowiada Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa.
- Jeśli na podstawie tych wyliczeń, twardych danych, mamy wiarygodny dowód na to, że liczba 200 tys. mieszkańców została przekroczona, to decyzja w tej sprawie jest w gestii prezydenta i taką podjął - dodaje Gernand.
Jak słyszymy w ratuszu, bariera 200 tysięcy (w oparciu o zużycie wody) została przekroczona już w 2022 r., tylko wcześniej nikt tego nie sprawdzał.
Skąd jednak pomysł tak dość nietypowego sposobu ustalenia liczby mieszkańców?
- W przepisach nie ma wskazanej dokładnej jednej metody, która określałaby liczbę mieszkańców - odpowiada Artur Gernand, dodając, że nie jest nią ani meldunek ani inne parametry.
Dlaczego więc jednak czwartego zastępcy prezydenta nie mianowano w czerwcu wraz z pozostałą trójką? Można odnieść wrażenie, że trochę to dziwne.
- Bo te wyliczenia mieliśmy później - ripostuje Gernand.
200 tys. już od 2022 roku?
Ratusz nie ma sobie zatem nic do zarzucenia, a na wątpliwości ma gotowe odpowiedzi.
- Prezydent po prostu skorzystał z możliwości jaką daje mu prawo. Mamy też opinię prawną przygotowaną przez pracownika naukowego Uniwersytetu Rzeszowskiego, która pokazuje jasno, że można było podjąć taką decyzję - przekonuje Artur Gernand.
Urzędnicy nie widzą też nic dziwnego w tym, że o tej zmianie nie poinformowano w sposób nieco bardziej medialny, niż tylko podanie jej na BIP-ie, do którego raczej nie wszyscy często zaglądają.
- Dla nas to zwykła sprawa, jak np. informacje o rozstrzygnięciu konkursów na dyrektorów. Krystyna Stachowska będzie zajmowała się dokładnie tym samym zakresem obowiązków - dowodzi Gernand.
Liczba osób zameldowanych w mieście zazwyczaj cyklicznie zmniejsza się na wakacjach, potem ponownie rośnie od października. Obecnie to około 197 tys. mieszkańców. Tymczasem dane Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w oparciu o zużycie wody, którymi dysponuje ratusz wskazują, że już w 2022 r. Rzeszów liczył 207 tys. mieszkańców, a obecnie to 212 tys. mieszkańców.
Takie wyliczenie jest oczywiście szacunkowe. Przyjmuje się 3 m sześc. miesięcznie zużycia wody na osobę. Dzieląc roczne zużycie wody w mieście przez ten parametr oraz 12 miesięcy wychodzi szacunkowa liczba osób, które z niej korzystają.
W ratuszu uprzedzają też pytania o wpływ na zużycie wody toczącej się za naszą wschodnią granicą od 2022 r. wojny i obywateli Ukrainy przebywających w Rzeszowie. - To są dane za trzy lata, wojna nie miała na nie wpływu - twierdzą urzędnicy.
Postulaty samorządowców
Wydaje się, że decyzja prezydenta Konrada Fijołka nieco uprzedza zmiany legislacyjne i wpisuje się w toczone aktualnie wśród polskich samorządowców dyskusje. Unia Metropolii Polskich oraz Związek Miast Polskich chcą zmian w prawie dotyczących sposobu określania liczby mieszkańców. Z kolei Komisja Wspólna Rządu i Samorządu Terytorialnego chce zniesienia limitu liczby zastępców prezydenta, burmistrza i wójta.
Przypomnijmy, że w gminach do 20 tysięcy mieszkańców może być jeden zastępca, do 100 tys. mieszkańców może zostać powołanych nie więcej niż dwóch zastępców, do 200 tys. mieszkańców - nie więcej niż trzech zastępców, a powyżej 200 tys. mieszkańców - nie więcej niż czterech zastępców.
Z kolei to, ile w kolejnej kadencji samorządu będzie zasiadać osób w poszczególnych radach, ustala wojewoda – w uzgodnieniu z komisarzem wyborczym i na podstawie aktualnej liczby mieszkańców danej gminy, miasta czy powiatu.
Jednak liczbę mieszkańców dla celów wyborczych ustala się inaczej niż w ewidencji ludności. To osoby na stałe zameldowane w danej gminie oraz wszyscy, którzy w Centralnym Rejestrze Wyborców wskazali daną gminę jako miejsce głosowania. Od tej liczby trzeba jeszcze odjąć tych, którzy mają stały meldunek w danej gminie, ale na miejsce głosowania wybrali inne samorządy.
Ciekawym przykładem może być Częstochowa, która miała 28 radnych, a w nowej kadencji ma ich 25 – tyle co Rzeszów. Co ważne, Częstochowa ma jednak nadal ponad 200 tys. stale i czasowo zameldowanych mieszkańców. Jednak tych stale zameldowanych ma mniej - przyjęto liczbę 194 tys. Stąd zmniejszenie liczby radnych w tym mieście. Ale liczba zastępców prezydenta Częstochowy nie uległa zmianie – nadal jest ich czterech.
Przewodniczący Szumny: Nie ma w tym logiki
O komentarz poprosiliśmy przewodniczącego Rady Miasta Rzeszowa, a zarazem kontrkandydata Konrada Fijołka w kwietniowych wyborach samorządowych Waldemara Szumnego (Prawo i Sprawidliwość). Wskazuje on na trzy elementy, które jego zdaniem mogą budzić zdziwienie.
- Po pierwsze, zarówno według danych podawanych przez GUS, jak również podanych na stronie internetowej miasta, Rzeszów nie ma 200 tys. mieszkańców, ale liczba ta oscyluje wokół 197 tys. Nie spotkałem się z sytuacją, żeby przedsiębiorstwo wodociągów określało liczbę mieszkańców - zauważa Waldemar Szumny.
- Po drugie, co dla mnie jest także nielogiczne, to jeżeli ustawa mówi, że w oparciu o liczbę mieszkańców ustala się liczbę zastępców prezydenta i liczbę radnych, to jeżeli Rzeszów faktycznie przekroczył 200 tys. mieszkańców powinno mieć to przełożenie zarówno na liczbę zastępców prezydenta jak i na liczbę radnych. Wówczas w kwietniu powinno być wybieranych 28 radnych. Inaczej nie ma w tym logiki - mówi Szumny.
Jak dodaje przewodniczący Rady Miasta, patrząc z boku wygląda to trochę tak, że w zależności od potrzeby jednym razem liczba mieszkańców jest taka, żeby wyszło ponad 200 tys., a drugim taka, że nie przekracza tej wartości.
Trzecia sprawa, to jak zaznacza przewodniczący Rady Miasta, jego ocenne spojrzenie na całą sytuację.
- Mieszkańcy niedawno w wyborach określali się przy urnach, a wcześniej w kampanii mówili jakie są ich problemy, czym żyją, w rozwiązanie jakich problemów miasto powinno się zaangażować. Nie zetknąłem się z tym, żeby problemem dla mieszkańców była zbyt mała liczba osób kadry kierowniczej miasta: zastępców, pełnomocników, koordynatorów, że to jest potrzeba pierwszej kolejności. Wydaje się, że nie tego mieszkańcy oczekiwali, a problemy zdefiniowali gdzie indziej – przekonuje Waldemar Szumny.
***
Nasz komentarz
W naszej ocenie mianowanie czwartego zastępcy prezydenta, nieco ponad miesiąc po powołaniu w medialnej oprawie Kolegium Prezydenckiego z trzema zastępcami to wizerunkowa wtopa trącąca „bareizmem”. Nie zmienią tego takie czy inne tłumaczenia urzędników. Analizą tego czy jest to zgodne z prawem niech zajmą się prawnicy (ratusz zasłania się posiadaną opinią prawną). Pole do popisu i zadawania pytań mają też zapewne miejscy radni, zwłaszcza ci z opozycji. Można odnieść natomiast wrażenie, że cała operacja została wykonana po to by znaleźć uzasadnienie do mianowania Krystyny Stachowskiej czwartym zastępcą, którego kompetencje nie różnią się od pełnionej wcześniej przez nią funkcji pełnomocnika koordynatora. W praktyce chodzi więc tylko o zmianę tabliczki. Czy gra była więc warta świeczki i narażenia się na śmieszność? Może właśnie dlatego ratusz nie wydał w tej sprawie oficjalnego komunikatu, by informacja nie przebiła się do opinii publicznej, chcąc wykorzystać okres wakacji, gdy życie trochę zwalnia tempo? A może po prostu wystarczyło zaczekać na postulowane przez samorządowców zmiany prawne, niż szukać na siłę dowodu na 200 tys. mieszkańców w Rzeszowie? W sumie dobrze, że obecnie nie można już mianować piątego zastępcy prezydenta, bo gdyby wkrótce okazało się, że np. według deklaracji śmieciowych Rzeszów zamieszkuje dajmy na to 300 tys. osób, albo wyraźnie wzrosła liczba sprzedanych biletów autobusowych, uzasadnienie byłoby jak znalazł.
Krzysztof Kuchta