Gorąco na sejmiku. Opozycja chciała dymisji przewodniczącego Borcza

KATEGORIA: POLITYKA / 25 listopada 2025

Fot. Paweł Podgórski/Biuro Prasowe UMWP

Sejmikowa opozycja wzięła na celownik przewodniczącego Jerzego Borcza z PiS. Wszystko w związku z jego działalnością jako dyrektora terenowego oddziału Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Radny Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Kłak podczas poniedziałkowej (24 listopada) sesji zarzucał Borczowi, że ten nie przeciwdziałał, a wręcz wspierał działania, na których wzbogacić się miał jego zastępca Mariusz Król. - To ohydne ataki - odpowiadał Jerzy Borcz. Większość radnych opowiedziała się za nieprzyjmowaniem uchwały potępiającej działalność Jerzego Borcza i wzywającej go do dymisji z funkcji szefa sejmiku.

„Afera” z KOWR

Radny województwa Krzysztof Kłak z Koalicji Obywatelskiej chciał by przewodniczący sejmiku Jerzy Borcz z Prawa i Sprawiedliwości zrezygnował ze stanowiska w związku z jego działalnością w Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa. Borcz w czasie rządów PiS łączył funkcję szefa sejmiku i dyrektora podkarpackiego oddziału KOWR.

Według sejmikowej opozycji w tym czasie jego zastępca w KOWR i jednocześnie wojewódzki radny PiS Mariusz Król miał dopuszczać się nieetycznych praktyk związanych z handlem nieruchomościami. Informację w tej sprawie podał jako pierwszy minister rolnictwa Stefan Krajewski podczas występu w jednej z telewizji. Chodzi o zakup działki w Nienadowej od małżeństwa Barszczaków, którą później Król miał odsprzedać z dużym zyskiem pod budowę sklepu Biedronka. Mariusz Król, który nie jest już radnym sejmiku (pełni funkcję zastępcy wójta gminy Orły), twierdzi, że dokonał zakupu zgodnie z prawem, a cała sprawa ma charakter polityczny.

Wojewódzcy radni KO wzięli więc na celownik Jerzego Borcza, twierdząc, że jako jego szef nie reagował, ale wręcz wspierał te działania podpisując decyzje o rezygnacji KOWR z prawa pierwokupu nieruchomości rolnych, co umożliwiło prywatne transakcje jego podwładnemu.

Na poniedziałkową sesję Sejmiku Województwa Podkarpackiego radny Krzysztof Kłak złożył projekt uchwały w formie stanowiska potępiającego działalność Jerzego Borcza, w którym pada również apel by zrezygnował ze stanowiska szefa sejmiku.

- Ta uchwała ma wymiar polityczny - komentował przed rozpoczęciem sesji marszałek województwa podkarpackiego Władysław Ortyl.

Późne obrady

Na procedowanie krytycznej wobec Borcza uchwały trzeba było długo czekać. Znalazła się ona dopiero w 24. punkcie sesji, podczas której wcześniej prezentowano m.in. założenia budżetu województwa na 2026 rok. Taką decyzję podjął… sam Jerzy Borcz, który tłumaczył radnym opozycji, że jako przewodniczący ustala porządek obrad. Ci mieli pretensje, że inna uchwała w formie stanowiska dotyczącego zamknięcia oddziału Krajowej Szkoły Skarbowej w Przemyślu, znalazła się na początku planu sesji.

- To pierwsze stanowisko dotyczy ludzi i problemu likwidacji ich stanowisk pracy, to ważne z ich perspektywy. To drugie stanowisko dotyczy tylko wewnętrznych problemów sejmiku. Najpierw lepiej zajmijmy się sprawami mieszkańców, a potem jak zostaniemy sami to będziemy procedować sprawy wewnętrzne sejmiku - tłumaczył Jerzy Borcz.

Punkt dotyczący uchwały radnych KO rozpoczął się dopiero po godzinie 21.00. Jerzy Borcz przekazał wówczas prowadzenie sesji wiceprzewodniczącej Renacie Knap z PiS. Uchwałę prezentował oczywiście radny Krzysztof Kłak, który miał pretensje o umieszczenie tego punktu w końcowej części posiedzenia.

- To świadome przedłużanie, ten punkt mógł się dawno temu odbyć. Na sali siedzą rolnicy z Nienadowej, którzy czują się poszkodowani w tej sprawie i czekają długie godziny - mówił Kłak.

Kłak: Trzeba to napiętnować

Radny Kłak przypominał, że Jerzy Borcz przez wiele lat był dyrektorem terenowego oddziału KOWR na Podkarpaciu. Przekonywał, że wykorzystał to stanowisko do pomocy swojemu zastępcy i koledze z partii.

- Dyrektor podkarpackiego KOWR Jerzy Borcz będąc przewodniczącym sejmiku, wcześniej parlamentarzystą pozwalał na to i zatwierdzał, wręcz przyspieszał handlowanie ziemią rolników, swojemu koledze partyjnemu z PiS, który był jego zastępcą - mówił Krzysztof Kłak.

Kłak twierdził że rolnicy, którzy sprzedali działkę Mariuszowi Królowi zostali wykorzystani. Twierdził też, że tłumaczenia o tym, iż to, że transakcja była prywatną sprawą Mariusza Króla są niewiarygodne.

- W momencie gdy dokonywał transakcji handlu gruntami rolnymi Mariusz Król był wicedyrektorem KOWR, czyli pełnił funkcję w instytucji, która została powołana do tego by chronić grunty rolne i uczciwie nimi zarządzać gdy wchodzą w obrót handlowy. Poza tym władze KOWR mają sporą wiedzę jak wygląda kwestia nieruchomości w całym województwie - dodawał radny Krzysztof Kłak.

Radny KO surowo oceniał również rolę Jerzego Borcza w całej sprawie.

- Pan świadomie pomagał swojemu koledze w tym procederze, przyspieszając decyzje o rezygnacji z pierwokupu i zgodę na sprzedaż - stwierdził Krzysztof Kłak, który apelował do radnych o poparcie uchwały jego autorstwa.

- Obowiązkiem sejmiku jest napiętnować działania kosztem rolników, którzy nie mieli pojęcia w jakim procederze są wykorzystywani. A doszło do robienia biznesów na ich krwawicy - dodawał lider klubu KO w sejmiku.

Rolnicy: Pole nie było na sprzedaż

Na sesji pojawiło się małżeństwo Barszczaków, które sprzedało feralną działkę w Nienadowej na rzecz Mariusza Króla gdy ten był zastępcą Borcza w podkarpackim KOWR.

- Pole nie było na sprzedaż, do nas nie przyszedł zwykły Kowalski tylko Mariusz Król, wicedyrektor KOWR-u, ktoś to ma wspierać rolników, nie zrobić sobie na swoim stanowisku milionowy dorobek. Kupując to pole nas okłamywał, że stanie tam budynek mieszkalny. Teraz stoi tam Biedronka - mówiła rozżalona Jolanta Barszczak, która miała też pretensje do Jerzego Borcza.

- Był pan jego przełożonym, powinien mu patrzeć na ręce. A co pan zrobił? - dodawała.

Jerzy Borcz: Ohydne ataki

Sam Jerzy Borcz zabrał głos pod koniec dyskusji i odpierał zarzuty, że celowo umieścił punkt dotyczący uchwały w jego sprawie na końcu obrad. Zwracał się też bezpośrednio do rolników, którzy sprzedali ziemię jego byłemu zastępcy w KOWR.

- Chciałem się z wami spotkać, żeby właśnie wam popatrzeć w oczy. I powiedzieć, że to nie ja sprzedawałem ten grunt tylko Państwo. Nie byliście u mnie radzić się w ciągu tych 2 lat, przez które pan Mariusz Król podobno Państwa nachodził, bo ja tego nie wiem, bo to jest słowo przeciwko słowu. Ja tego nie wiem, kto mówi prawdę. Ja już tego nie dojdę - mówił Jerzy Borcz, dodając że sam odradzałby sprzedaży wspomnianego gruntu.

Jerzy Borcz w trakcie wystąpienia odpowiadał na zarzut dotyczący rezygnacji z pierwokupu działki, która była przedmiotem transakcji.

- Prawo pierwokupu stosuje się wtedy gdy kupującym nie jest rolnik indywidualny. Sprzedaż dotyczyła 41 arów. KOWR korzysta z tego prawa gdy grunt nadaje się do wcielenia do zasobów własności rolnej Skarbu Państwa w celu dalszego rozdysponowania wśród rolników. Ten grunt nie spełniał tego warunku. Tutaj nie trzeba 48 godzin na decyzję tylko 5 minut - mówił Borcz dodając, że innym warunkiem, który miał zdecydować o tym, że KOWR nie podjął działań w kierunku pierwokupu ziemi była jej cena. Mariusz Król miał ją zakupić za 256 tys. zł.

- Państwo dostali za 41 arów 256 tys. zł. Czyli około 624 tys. zł za hektar. Jak sprawdzałem wtedy, dobry grunt orny chodził po 40 może 50 tys. zł. A więc dostaliście 12 razy tyle. To już kompletnie wykluczało to, żeby KOWR w ogóle pomyślał o kupnie tego gruntu - mówił przewodniczący sejmiku dodając, że nie ma obecnie żadnych relacji z Mariuszem Królem i przypominał że rolnicy zawarli z nim umowę o sprzedaży działki jako osobą prywatną a nie wicedyrektorem KOWR.

Jerzy Borcz w dalszej części swojego wystąpienia zarzucał, że uchwała autorstwa radnych KO w dużej części zawiera nieprawdę.

- Już pierwszy akapit w kilku miejscach jest kłamliwy. Późniejsze akapity stanowią uzasadnienie, więc jest podobnie. Atakujecie mnie w sposób ohydny - mówił pod koniec swojego wystąpienia przewodniczący Sejmiku Województwa Podkarpackiego.

Dyskusja w punkcie dotyczącym stanowiska przygotowanego przez radnego KO trwała prawie dwie godziny. Następnie radni przeszli do głosowania. Sejmik ostatecznie nie przyjął uchwały w tej sprawie. Poparło ją 8 radnych, przeciw było 19.

Wokul

  

Redaktor naczelny: Barbara Kędzierska
Wydawca
"Siedem - Barbara Kędzierska"
PORTAL INFORMACJI I OPINII
redakcja@czytajrzeszow.pl
35-026 Rzeszów, ul. Reformacka 4