Gorąco na osiedlu Kotuli. Spółdzielnia zagrodziła wjazd na korty tenisowe
KATEGORIA: RZESZÓW / 2 lipca 2026
Klub Sportowy Czarni Rzeszów skarży się na działania Spółdzielni Mieszkaniowej „Projektant”, która miała zagrodzić wjazd na teren kortów tenisowych znajdujących się przy ul. Błogosławionej Karoliny. Spółdzielnia twierdzi, że klub wykonał wjazd bez wcześniejszego uzgodnienia na terenie, który jest jej wyłączną własnością, a dostęp do kortów jest możliwy od innej strony.
Międzynarodowy turniej i zagrodzony wjazd
Korty tenisowe przy ul. Błogosławionej Karoliny w Rzeszowie to obiekty którymi zarządza Klub Sportowy Czarni Rzeszów. Obiekty stoją na terenie dzierżawionym od Spółdzielni Mieszkaniowej „Projektant”. W ostatnim czasie doszło tam do poważnego sporu.
Zaczęło się od oświadczenia wydanego 22 czerwca przez spółdzielnię. Czytamy w nim, że klub dzierżawi tereny przy ul. Błogosławionej Karoliny od 2013 roku i do tej pory korzystał z części z nich. W 2025 roku klub miał złożyć wniosek o zwiększenie zakresu dzierżawy celem zagospodarowania terenu od ul. Bł. Karoliny do ul. Nowosądeckiej w całości pod działalność sportową wraz z budynkiem usługowym.
- W odpowiedzi na złożone pismo, po przeprowadzonych konsultacjach, Spółdzielnia nie wyraziła zgody na poszerzenie zakresu umowy dzierżawy - czytamy w oświadczeniu spółdzielni „Projektant” z 22 czerwca.
Pod koniec czerwca na kortach Czarnych Rzeszów odbył się pierwszy w historii Rzeszowa międzynarodowy turniej tenisowy Rzeszów Open. Impreza cieszyła się sporym zainteresowaniem. Tuż po jej zakończeniu władze klubu poinformowały, że wjazd na dzierżawiony teren został zagrodzony przez pracowników Spółdzielni „Projektant” słupkami, co ma blokować możliwość wjazdu i wyjazdu na teren kortów, transportu sprzętu, w tym infrastruktury wykorzystanej podczas turnieju a wypożyczonej od miasta.
Informację o zagrodzeniu wjazdu na korty tuż po zakończeniu turnieju przekazał nam Krzysztof Karwański, wiceprezes klubu Czarni Rzeszów. Jego zdaniem decyzja spółdzielni to wynik nacisków ze strony części mieszkańców osiedla którzy są przeciwni rozbudowie kompleksu sportowego.
- To był niezwykły czas, w którym mieszkańcy Rzeszowa mogli doświadczyć wielkiego tenisa. W podziękowaniu za promocję miasta i szkolenie rzeszowskich dzieci Spółdzielnia Projektant pod naciskiem kilku osób, zablokowała wjazd na teren od lat dzierżawiony przez klub. Wiedza jaką pozyskaliśmy daje podstawy sądzić, iż Zarząd Spółdzielni Mieszkaniowej Projektant został zmuszony do takiego kroku. Już podczas całego wydarzenia, które organizowaliśmy dla miasta, dla mieszkańców, spotykaliśmy się z atakami ze strony kilku osób, które regularnie składały na Policję absurdalne doniesienia, Policja zaś była częstym gościem zawodów które organizowaliśmy - przekonuje Krzysztof Karwański.
„To bolesne i niezrozumiałe”
Karwański, który znany jest również z działalności w branży deweloperskiej (jest członkiem zarządu spółki Resovia Residence, która w ostatnim czasie zapowiedziała zagrodzenie swojego terenu sąsiadującego z Podkarpackim Centrum Lekkiej Atletyki), w oświadczeniu dotyczącym zablokowania drogi dojazdowej na teren kortów, używa mocnych słów, oskarżając mieszkańców osiedla o blokowanie rozwoju rzeszowskiego tenisa.
- To jest bolesne i niezrozumiałe. Musimy jasno powiedzieć, że działania kilku mieszkańców osiedla Projektant wzorujących się na środowiskach pseudo aktywistów blokujących w ostatnich latach wszystkie inwestycje i inicjatywy w mieście tylko, aby zyskać popularność i dać upust swoim frustracjom i negatywnym emocjom, szkodzą głównie dzieciom, sportowi i całemu miastu - wskazuje Krzysztof Karwański.
Klub Czarni Rzeszów obecnie szkoli 150 zawodników, ale zainteresowanie treningami ma stale rosnąć. Wiceprezes Karwański twierdzi, że plany dotyczące rozbudowy infrastruktury są blokowane przez kilku mieszkańców osiedla Projektant, stąd brak zgody ze strony spółdzielni na dzierżawę dodatkowych terenów.
- Możliwe będzie wybudowanie na tym terenie kolejnych sklepów lub usług uciążliwych dla mieszkańców. Być może tego właśnie chcą blokujący? My chcemy szkolić dzieci, rozwijać tenis, organizować turnieje, z których Rzeszów może być dumny. Po sukcesie Rzeszów Open 2026 powinniśmy rozmawiać o kolejnych edycjach i kolejnych zawodnikach, którzy będą zaczynać tutaj swoją drogę. Zamiast tego musimy tłumaczyć mediom, dlaczego po turnieju blokuje się wjazd na teren obiektu. To nie jest droga do budowania sportowego miasta - zaznacza Krzysztof Karwański.
Spółdzielnia: bronimy tylko swojej własności
O całą sprawę zapytaliśmy wiceprezesa Spółdzielni Mieszkaniowej „Projektant” Marka Bajdaka, który w przeszłości pełnił przez kilka miesięcy funkcję prezydenta Rzeszowa. Jak tłumaczy nam Bajdak, klub Czarni Rzeszów miał wykonać wjazd od ul. Nowosądeckiej bez uzgodnienia ze spółdzielnią.
- Nie zgadzamy się z tym, że klub samowolnie bez pytania o zgodę, bez próby aneksowania umowy o dzierżawie wybudował dwie bramy wjazdowe od strony ul. Nowosądeckiej. To teren spółdzielni, który nie jest drogą publiczną - zaznacza Marek Bajdak i dodaje, że po turnieju Rzeszów Open 2026 w spółdzielni rozdzwoniły się telefony.
- Po turnieju odebraliśmy szereg telefonów od mieszkańców, którzy skarżyli się, że nie mogli dojechać do swoich budynków, bo wszystko jest zastawione – dodaje wiceprezes spółdzielni.
Marek Bajdak przekonuje, że Spółdzielnia „Projektant” nie jest przeciwko rozwojowi sportu w mieście, a grodząc wjazd na korty tylko zabezpiecza swoją własność i przypomina, że Krzysztof Karwański zachował się bardzo podobnie w głośnej sprawie terenów przy PCLA.
- Pan Karwański działa w spółce deweloperskiej, która dysponuje terenami przy PCLA i zapowiedziała, że ogrodzi swój teren, tłumacząc, że jako właściciel ma do tego prawo. My jako spółdzielnia będąca jedynym właścicielem gruntu przy ul. Nowosądeckiej zrobiliśmy dokładnie to samo. Też zabezpieczamy swoją własność - dodaje Bajdak.
Jest drugi wjazd
Władze spółdzielni odnoszą się również do oskarżeń, że grodząc wjazd od ul. Nowosądeckiej sparaliżowały działalność klubu.
- Jedyny dopuszczalny i zgodny z umową oraz załącznikiem do umowy dzierżawy wjazd na teren będący przedmiotem dzierżawy zlokalizowany jest od strony ul. Błogosławionej Karoliny, który w żaden sposób nie jest blokowany i ograniczany - czytamy w oświadczeniu wydanym przez spółdzielnię.
„Projektant” zaznacza, że słupki zostały zamontowane na nieruchomości stanowiącej wyłączną własność Spółdzielni, a zatem jej członków, która to nieruchomość jest przez tych członków utrzymywana.
- Dzierżawcy nie przysługuje do tej nieruchomości tytuł prawny, w tym prawo do tworzenia od tej strony wjazdów na dzierżawiony teren. Jeżeli dzierżawca nie posiada tytułu prawnego do korzystania z działki 1157/7, nie zachodziła potrzeba ani konieczność informowania o ich montażu - brzmi fragment oświadczenia.
Co dalej? Od wiceprezesa spółdzielni „Projektant” słyszymy, że jest pole do porozumienia, ale są też pewne warunki.
- Widzę możliwość załagodzenia tego sporu, ale nie na takich warunkach, że jedna strona używając internetu i mediów próbuje wymusić coś na drugiej stronie - mówi Marek Bajdak.
Karol Woliński