Afery słupkowej na kortach ciąg dalszy. To odwet za sprawę zagrodzenia PCLA?
KATEGORIA: RZESZÓW / 3 lipca 2026
Trwa wojna na oświadczenia pomiędzy Klubem Sportowym Czarni Rzeszów i Spółdzielnią Mieszkaniową „Projektant” w sprawie blokady jednego z wjazdów na teren kortów tenisowych na osiedlu Kotuli. W tle pojawia się sprawa zapowiedzi zagrodzenia PCLA przez spółkę, w której istotną postacią jest wiceprezes Czarnych Rzeszów.
Afera słupkowa
Przypomnijmy, że w czwartek 2 lipca Klub Sportowy Czarni Rzeszów wydał oświadczenie, w którym poinformował o tym, że Spółdzielnia Mieszkaniowa „Projektant” zablokowała wjazd na teren kortów tenisowych przy ul. Błogosławionej Karoliny. Cały kompleks sportowych Czarnych Rzeszów funkcjonuje na terenie dzierżawionym od spółdzielni. Do zablokowania wjazdu miało dojść chwilę po zakończeniu pierwszego międzynarodowego turnieju tenisowego Rzeszów Open 2026 rozgrywanego na obiektach Czarnych Rzeszów. Dokładnie chodziło o wjazd od strony ul. Nowosądeckiej.
Wiceprezes klubu Krzysztof Karwański, w oświadczeniu twierdził, że decyzja spółdzielni to sprawka kilku mieszkańców osiedla, którzy torpedują działalność kortów i plany rozwoju infrastruktury sportowej w tym miejscu.
Spółdzielnia w odpowiedzi wydała oświadczenie, w którym poinformowała, że Czarni Rzeszów zbudowali wjazd od strony ul. Nowosądeckiej bez uzgodnienia na terenie, który nie jest objęty umową o dzierżawie z klubem. Według spółdzielni ul. Nowosądecka w tym fragmencie nie ma statusu drogi publicznej i klub bezprawnie stworzył przy niej wjazd na teren kortów. Dodatkowo wskazano, że Czarni Rzeszów mają dostęp do terenu kortów od strony ul. Błogosławionej Karoliny.
Wiceprezes spółdzielni Marek Bajdak w rozmowie z nami podkreślał, że to działania mające na celu zabezpieczenie własności „Projektanta” i nawiązywał do postępowania wspomnianego Krzysztofa Karwańskiego w innej sprawie dotyczącej Podkarpackiego Centrum Lekkiej Atletyki przy ul. Wyspiańskiego. Karwański jest członkiem zarządu spółki Resovia Residence, która posiada tereny sąsiadujące z PCLA. Niedawno spółka zapowiedziała, że zagrodzi swój teren, twierdząc, że ma do tego prawo. Wcześniej upadł temat zamiany, w ramach której Resovia Residence miała oddać ten teren miastu, a w zamian przejąć teren przy ul. Moniuszki, gdzie mieści się bazar „Balcerek”.
Ze strony władz spółdzielni usłyszeliśmy, że widzą one pole do załagodzenia sporu i porozumienia z klubem, ale nie w sytuacji, gdy ten próbuje coś wymusić poprzez oświadczenia publikowane w mediach społecznościowych i wysyłane do prasy.
Wojna na oświadczenia
O porozumieniu na razie trudno mówić. W zamian mamy następny rozdział afery słupkowej w postaci kolejnych oświadczeń. W piątek zaczął klub Czarni Rzeszów, który zarzucił władzom spółdzielni mijanie się z prawdą.
- Zablokowanie dotychczasowego wjazdu na teren kortów nastąpiło jednostronnie, bez uprzedzenia i bez uzgodnienia z Klubem. To właśnie było działaniem naruszającym umowę dzierżawy oraz co szczególnie istotne - przepisy polskiego prawa. Wskazujemy, że Klub od początku obowiązywania umowy dzierżawy korzystał z zablokowanego kilka dni temu przejazdu i wykorzystywał go do bieżącego funkcjonowania kortów, obsługi technicznej obiektu oraz organizacji wydarzeń sportowych - dowodzi Krzysztof Karwański dodając, że na mocy podpisanej umowy Czarni Rzeszów na życzenie spółdzielni sfinansowali ogrodzenie wokół kortów wraz z bramą, która teraz została zablokowana, choć wjazd od strony ul. Nowosądeckiej miał być używany przez cały dotychczasowy okres trwania umowy.
Czarni Rzeszów mieli wezwać spółdzielnię do usunięcia słupków sprzed wjazdu od strony ul. Nowosądeckiej.
- Sam fakt, że Spółdzielnia jest właścicielem nieruchomości, nie oznacza, że może blokować przejazd na teren używany od wielu lat przez dzierżawcę na mocy obowiązującej umowy - przekonuje Karwański, który dodaje, że klub jest otwarty na dialog, ale jednocześnie oczekuje likwidacji blokady wjazdu.
- W przypadku dalszego naruszania naszych praw będziemy dochodzić ochrony na drodze sądowej. W naszej ocenie osoby, pod wpływem których zarząd Spółdzielni został zmuszony do blokady i uniemożliwiania rozwoju Klubu, szkodzą przede wszystkim dzieciom i młodzieży szkolącej się na naszym obiekcie - zaznacza Karwański.
Na oświadczenie Czarnych Rzeszów dosyć szybko odpowiedziała Spółdzielnia Mieszkaniowa „Projektant”. Zarząd spółdzielni twierdzi, że klub wprowadza opinię publiczną w błąd i przedstawia fragmenty umowy dotyczącej dzierżawy terenów, na których znajdują się korty tenisowe. Dokument ma określać prawa i obowiązki stron oraz wskazywać przebieg drogi, z której klub jest uprawniony korzystać. To miała przewidywać koncepcja zagospodarowania terenu wraz z lokalizacją obiektów, która stanowi integralną część umowy. Koncepcja wskazuje, że wjazd na teren kortów ma odbywać się od strony ul. Błogosławione Karoliny.
- Wbrew twierdzeniom zawartym w oświadczeniu Klubu, umowa nie przyznaje prawa do korzystania z drogi, która stała się przedmiotem publicznych zarzutów. Uprawnienie dotyczy wyłącznie szlaku wskazanego w załączniku graficznym, który publikujemy (od ul. Błogosławionej Karoliny), aby każdy zainteresowany mógł samodzielnie zweryfikować przedstawiane informacje - czytamy w oświadczeniu zarządu spółdzielni.
Władze „Projektanta” twierdzą, że przez cały okres obowiązywania umowy klub nigdy nie zwrócił się do spółdzielni o zmianę postanowień umowy ani o uregulowanie stanu prawnego korzystania z innego przejazdu.
- Trudno uznać to za przypadek. Nie sposób również pominąć faktu, że rozwiązanie, którego obecnie domaga się Klub, jest dla niego po prostu korzystniejsze ekonomicznie. Nie dziwi więc, że podejmowane działania zmierzają do utrzymania tego stanu, choć nie znajduje on oparcia w obowiązującej umowie - czytamy w oświadczeniu.
Spółdzielnia krytycznie ocenia również sposób komunikowania się ze strony klubu Czarni Rzeszów.
- Zamiast skierować do Spółdzielni stosowne pismo i podjąć próbę rzeczowego wyjaśnienia sporu, Klub zdecydował się prowadzić publiczną kampanię w mediach społecznościowych. Trudno odbierać takie działania jako próbę rozwiązania problemu - twierdzi zarząd spółdzielni mieszkaniowej „Projektant”.
„Projektant” czeka na zapowiadane przez klub wezwanie do usunięcia blokady wjazdu na korty od strony ul. Nowosądeckiej.
- Po jego otrzymaniu Spółdzielnia szczegółowo odniesie się do wszystkich podnoszonych zarzutów w przewidzianym prawem trybie. Uważamy, że właśnie w taki sposób powinny być prowadzone spory dotyczące obowiązujących umów, a nie za pośrednictwem mediów społecznościowych - informuje zarząd spółdzielni.
Odwet za PCLA?
W całej sprawie pojawia się również interesujący wątek dotyczący PCLA. W piątkowym oświadczeniu wiceprezesa Czarnych Rzeszów Krzysztofa Karwańskiego padają oczywiste nawiązania do słów wiceprezesa spółdzielni Marka Bajdaka dotyczących blokady wjazdu przy ul. Nowosądeckiej i zachowania spółki Resovia Residence, która zapowiedziała ogrodzenie swojego terenu przy PCLA. Zdaniem Karwańskiego łączenie tych spraw jest bezpodstawne.
- Klub Sportowy „Czarni” nie jest stroną tych spraw i nie może ponosić ich konsekwencji. Tym bardziej nie można akceptować sytuacji, w której blokada wjazdu jest przedstawiana przez wiceprezesa Spółdzielni Mieszkaniowej Projektant jako reakcja na działania niezwiązane z działalnością Klubu. Z publicznych wypowiedzi wiceprezesa Spółdzielni wynika, że zablokowanie wjazdu miało charakter odwetu. Takie podejście jest niedopuszczalne. Spór dotyczący innego podmiotu nie może być powodem utrudniania działalności sportowej, szkolenia dzieci i młodzieży oraz bieżącego funkcjonowania kortów tenisowych - przekonuje Karwański.
Co na to wiceprezes spółdzielni Marek Bajdak?
- Nie wiem jakimi motywami kieruje się Pan Karwański w swoich oświadczeniach, ale w żaden sposób nie jest to odwet. Przecież jako spółdzielnia nie mamy związku ze sprawą PCLA. Można powiedzieć, że zainspirowaliśmy się działaniami spółki, która zapowiedziała, że będzie grodzić swój teren. Ja generalnie się z tym zgadzam. Właściciel ma prawo i obowiązek chronić swoją własność - podkreśla Marek Bajdak.
Co ciekawe, Marek Bajdak i Krzysztof Karwański mieli już ze sobą do czynienia, gdy ten pierwszy pełnił w 2021 roku funkcję prezydenta Rzeszowa. Wtedy Bajdak negocjował z Karwańskim sprawę pozyskania terenów właśnie pod realizację PCLA. Działki były konieczne do złożenia wniosku o pozwolenie na budowę stadionu. Tereny udało się pozyskać, ale już za prezydentury Konrada Fijołka.
Karol Woliński