Opóźnienia przy budowie S19. GDDKiA wyjaśnia powody i podaje terminy

KATEGORIA: INWESTYCJE / 6 maja 2026

Fot. GDDKiA

Rzeszowski oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad potwierdza opóźnienia na realizacji podkarpackich odcinków drogi ekspresowej S19 i tłumaczy ich przyczyny. Według GDDKiA nie ma zagrożenia utraty finansowania tych inwestycji. Cały podkarpacki odcinek S19 być gotowy w 2031 roku.

Politycy PiS alarmują ws. S19

Przypomnijmy, że we wtorek 5 maja podkarpaccy posłowie Prawa i Sprawiedliwości zorganizowali w Rzeszowie konferencję prasową, podczas której alarmowali o stanie realizacji południowych odcinków drogi ekspresowej S19. Wspominali o zerwaniu kontraktu przez wykonawcę 12,5-kilometrowego odcinka Iskrzynia-Domaradz, ale też o pozostałych etapach inwestycji.

Według informacji pozyskanych przez parlamentarzystów z Ministerstwa Infrastruktury wszystkie realizowane obecnie odcinki są opóźnione w czasie w stosunku do terminów zawartych w umowach z wykonawcami. W części przypadków mają to być opóźnienia wielomiesięczne, ale w części również wieloletnie.

Politycy PiS twierdzą, że to efekt braku odpowiedniego nadzoru ze strony rządu Donalda Tuska. Parlamentarzyści opozycji postanowili powołać specjalny zespół do spraw budowy S19, który ma monitorować realizację inwestycji.

Odpowiedź GDDKiA

O informacje podane przez posłów PiS zapytaliśmy w rzeszowskim Oddziale Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Chcieliśmy potwierdzić skalę opóźnień na poszczególnych odcinkach S19 oraz dowiedzieć się jaka jest ich przyczyna. Interesowało nas również czy opóźnienia nie powodują utraty finansowania inwestycji oraz kiedy cały podkarpacki odcinek S19 ma być oddany do użytku.

Szczegółowej informacji dotyczącej realizacji poszczególnych odcinków S19 udzieliła nam w środę rzeczniczka prasowa rzeszowskiego oddziału GDDKiA Joanna Rarus.

W przypadku 10-kilometrowego odcinka Rzeszów Południe-Babica zaawansowanie czasowe (upływ czasu od podpisania umowy z wykonawcą do momentu zakończenia inwestycji) wynosi 77 procent, a rzeczowe 58 procent.

Pierwotny termin zakończenia prac wyznaczono na 2026 rok. Został on jednak mocno wydłużony, bo do 2028 roku. Jak informuje GDDKiA, obecnie trwają rozmowy z wykonawcą w ramach konsultacji w zakresie ustalenia przedłużenia czasu na ukończenie kontraktu.

Opóźnienia mają wynikać z wykrycia metanu i konieczność dostosowania dokumentacji projektowej tunelu do zagrożenia metanowego, placu budowy oraz maszyny TBM do pracy w warunkach metanowych.

- Powodem jest także archeologia na portalu południowym, gdzie zaczynaliśmy drążenie tunelu (stanowisko archeologiczne z kilkunastu arów zostało rozszerzone decyzją Konserwatora Zabytków, do ponad 7 hektarów; decyzja taka wstrzymuje całkowicie prace w danym miejscu). Jednak główne opóźnienia w wykonaniu kontraktu związane są ze zbyt wolnym drążeniem tunelu przez wykonawcę - zaznacza Joanna Rarus.

W przypadku prawie 12-kilometrowego odcinka Babica-Jawornik zaawansowanie czasowe wynosi 92 procent, a rzeczowe 80 procent. Pierwotny termin zakończenia prac to był rok 2026, aktualny termin zakończenia prac to rok 2027.

- Zmiana terminu związana jest z odmiennymi warunkami gruntowymi oraz wyjątkowo niesprzyjającymi warunkami klimatycznymi (nieplanowanymi przestojami prac przy estakadach, zwłaszcza tej najwyższej, spowodowanymi tak prozaicznymi powodami jak silny wiatr uniemożliwiający pracę dźwigów) - zaznacza rzeczniczka prasowa GDDKiA w Rzeszowie.

Im dalej na południe, tym gorzej

Oba wspomniane odcinki są zdecydowanie najbardziej zaawansowane pod kątem realizacji. Niestety im dalej w kierunku południowym tym sytuacja wygląda gorzej. Jeżeli chodzi o odcinek Jawornik-Lutcza (5 kilometrów) zaawansowanie czasowe wynosi 22 procent, a rzeczowe okrągłe 0 procent. Jak informuje GDDKiA, wykonawca jest obecnie na etapie uzyskania decyzji o Zezwoleniu na Realizację Inwestycji Drogowej (ZRID). Zakończenie prac przewidziano w 2031 roku.

W przypadku odcinka drogi S19 z Lutczy do Domaradza zaawansowanie czasowe wynosi 31 procent, a rzeczowe znów 0 procent. Tutaj również trwa uzyskiwanie przez wykonawcę decyzji ZRID. Zakończenie prac zaplanowano na 2030 rok.

Najgorzej sytuacja wygląda w przypadku wspomnianego już odcinka Domaradz-Iskrzynia. Tutaj zaawansowanie czasowe wynosi 96 procent, co oznacza, że inwestycja powinna być oddana do użytku w tym roku. Zaawansowanie rzeczowe to zaledwie 13 procent, a w dodatku wykonawca – firma Mostostal Warszawa postanowił zejść z placu budowy.

GDDKiA uważa, że wykonawca nie przedstawił argumentów do zerwania umowy i wezwała go do kontynuowania prac w ciągu 30 dni. Termin ten mija 11 maja. Jeżeli wykonawca nie przystąpi do prac, GDDKiA odstąpi od umowy, nie wyłączając możliwości odstąpienia od umowy z winy wykonawcy. Ewentualne wzajemne roszczenia będą rozstrzygane w oparciu o zapisy kontraktu i przepisy prawa.

- Jeśli tak się stanie, naszym kolejnym krokiem będzie wykonanie robót zabezpieczających, inwentaryzacja placu budowy i przygotowywanie nowego przetargu. Nowy wykonawca otrzyma od nas decyzję ZRID (tj. decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej) oraz projekt architektoniczno-budowlany, na bazie których przygotuje projekty wykonawcze i będzie mógł kontynuować roboty budowlane - mówi rzeczniczka prasowa rzeszowskiego oddziału GDDKiA.

Jak słyszymy w GDDKiA, obecna sytuacja będzie miała niestety wpływ na termin zakończenia inwestycji. Na razie nie znamy odpowiedzi jaki byłby realny termin realizacji tego odcinka.

- Niezwłocznie podejmiemy kroki niezbędne do ukończenia tego odcinka drogi ekspresowej S19. Nowy przetarg mający na celu wyłonienie nowego wykonawcę robót na tym odcinku planujemy ogłosić jeszcze w tym roku - dodaje Joanna Rarus.

W przypadku kolejnego odcinka z Dukli do Barwinka (18 kilometrów) zaawansowanie czasowe wynosi 92 procent, a rzeczowe niespełna 13 procent. GDDKiA zapowiada, że termin zakończenia prac to 2027 rok.

- Opóźnienie wynika ze złożenia wniosku o ZRID z prawie 4 miesięcznym opóźnieniem oraz z konieczności przeprojektowania obiektów zgodnie z wezwaniem RDOŚ. Obecnie na kontrakcie toczą się rozmowy z wykonawcą w zakresie usankcjonowania ewentualnych zmian - informuje rzeczniczka prasowa rzeszowskiej GDDKiA.

Wąskie gardło zniknie jeszcze w tym roku

To tyle jeżeli chodzi o realizowane odcinki S19 na południe od Rzeszowa. Na północ droga S19 aż do granicy z województwem lubelskim jest już przejezdna. Trwa jednak rozbudowa jej fragmentu. Chodzi o prawie 14-kilometrowy odcinek od Jasionki do Sokołowa Małopolskiego, który został zbudowany kilkanaście lat temu. Wtedy powstały jedynie trzy pasy, a kierowcy poruszają się po drodze w systemie 2+1. Inwestycja na tej części S19 polega na dobudowie czwartego pasa ruchu. Zaawansowanie czasowe wynosi w tym przypadku 91 procent, a rzeczowe 69 procent.

- Zakończenie prac planowane jest w tym roku, inwestycja będzie oddawana do ruchu etapami - zaznacza Joanna Rarus.

Rzeczniczka prasowa Oddziału GDDKiA w Rzeszowie zapewnia również, że nie ma ryzyka utraty finansowania dla poszczególnych odcinków S19 z powodu niedotrzymania harmonogramów zapisanych w kontraktach. A jaki jest realny termin oddania do użytku całego podkarpackiego odcinka S19?

- Udostępnienie kierowcom całego przebiegu S19 między Rzeszowem a Barwinkiem będzie możliwe po zakończeniu budowy ostatniego odcinka Jawornik–Lutcza. To na tym odcinku powstanie m.in. najdłuższy tunel drogowy w naszym województwie, o długości 3 km. Umowę na ten fragment S19 podpisaliśmy w listopadzie 2024 r., a obecnie trwa uzyskiwanie decyzji ZRID. Zakończenie prac przewidziano na 2031 rok - dodaje Joanna Rarus.

Karol Woliński

  

Redaktor naczelny: Barbara Kędzierska
Wydawca
"Siedem - Barbara Kędzierska"
PORTAL INFORMACJI I OPINII
redakcja@czytajrzeszow.pl
35-026 Rzeszów, ul. Reformacka 4