Wojna o sprzedaż alkoholu w Rzeszowie. Sklep 19 m kw. to lobby alkoholowe?
KATEGORIA: POLITYKA / 3 lipca 2026
Fot. pvproductions/magnific.com
Komisja Zdrowia Rady Miasta Rzeszowa pozytywnie zaopiniowała projekt uchwały dotyczący wprowadzenia na terenie miasta ograniczeń w dostępności do alkoholu. Na posiedzeniu doszło do gorącej dyskusji pomiędzy autorem uchwały wiceprzewodniczącym Andrzejem Decem i jednym z przedsiębiorców, który jest przeciwko temu pomysłowi. Ostateczna decyzja o tym, czy ograniczenia zostaną wprowadzone, ma zapaść podczas wtorkowej sesji.
Rzeszów ograniczy dostęp do alkoholu?
Inicjatorem pomysłu wprowadzenia ograniczeń w dostępności alkoholu na terenie Rzeszowa jest wiceprzewodniczący Rady Miasta Rzeszowa Andrzej Dec z Koalicji Obywatelskiej, który sygnalizował potrzebę zmian w tej materii już w zeszłym roku. Prace nad uchwałą w tej sprawie trochę się przeciągnęły, głównie z uwagi na potrzebę zasięgnięcia opinii rad osiedli, które akurat były w trakcie procesu wyborczego.
Ostatecznie udało się zebrać opinie i skierować uchwałę do rozpatrzenia przez Radę Miasta Rzeszowa. Dojdzie do tego podczas sesji zaplanowanej na wtorek 7 lipca. Projekt przewiduje zakaz sprzedaży napojów alkoholowych między godzinami 22.00-6.00 we wszystkich punktach handlowych. Sankcje dotyczyłyby produktów zawierających powyżej 4,5 procent do 18 procent zawartości alkoholu z wyjątkiem piwa oraz napojów powyżej 18 procent zawartości alkoholu.
Ograniczenia w sprzedaży alkoholu miałyby dotyczyć również stacji benzynowych i to przez cały dzień. Zakaz nie obejmowałby lokali gastronomicznych usytuowanych na terenie stacji. Uchwała zawiera też przepisy przejściowe, według których stacje paliw, mające ważną koncesję na alkohol, mogą go sprzedawać legalnie do jej wygaśnięcia.
Dec: To nasze zadanie
W czwartek 2 lipca projekt uchwały opiniowała Komisja Zdrowia Rady Miasta Rzeszowa. Jej założenia prezentował autor, czyli wspomniany wiceprzewodniczący Andrzej Dec.
- Idea wprowadzenia tych ograniczeń bierze się przede wszystkim z tego, że ustawodawca obarczył gminy takim obowiązkiem. Myśmy przez 30 lat nie tylko tego nie ograniczali, ale zdecydowanie zwiększali. Od jakiegoś czasu liczba zezwoleń na sprzedaż alkoholu jest taka, że każdy, kto chce może otrzymać takie zezwolenie i handlować alkoholem - mówił Dec.
Andrzej Dec odnosił się również do statystyk, według których większa liczba punktów sprzedających alkohol nie wpłynęła na wielkość spożycia.
- Mam świadomość, że w ostatnim czasie wielkość spożycia alkoholu nie rośnie, ale ja jestem przekonany, że naszym zadaniem jego zmniejszenie poprzez ograniczanie dostępności, bo koszty nadmiernego spożycia alkoholu są olbrzymie - zaznaczył wiceprzewodniczący Rady Miasta Rzeszowa.
Kompromisowa propozycja?
Dyskusja wśród członków komisji była krótka. Krystyna Wróblewska z Prawa i Sprawiedliwości jasno wskazała, że zagłosuje za uchwałą w sprawie ograniczenia dostępności trunków alkoholowych.
- Tu nie chodzi o nie picie alkoholu, ale chodzi o pewne ograniczenia - mówiła radna Wróblewska, która przypominała, że jako posłanka w Sejmie zakładała zespół parlamentarny do spraw uzależnień, który forsował rozwiązania dotyczące zakazu reklamy alkoholu.
Wiceprzewodniczący rady Mirosław Kwaśniak z Rozwoju Rzeszowa dodawał, że sam popiera pomysły ograniczenia spożycia alkoholu, ale podkreślał, że trzeba wziąć pod uwagę również los przedsiębiorców, którzy prowadzą punkty handlowe.
- Celem nadrzędnym tej uchwały jest zmniejszenie spożycia alkoholi. Ale zakazany owoc smakuje, nie będę podawał przykładów. W związku z tym trzeba wyjść naprzeciw przedsiębiorcom. Może trzeba pójść na kompromis i wprowadzić zakaz od godziny 24.00 do 6.00 - proponował wiceprzewodniczący Kwaśniak.
Przedsiębiorca: To nic nie da
W posiedzeniu komisji udział wziął również Marcin Koza, przedsiębiorca prowadzący jeden z rzeszowskich sklepów monopolowych, który jest przeciwnikiem wprowadzenia ograniczeń. Koza podawał szereg argumentów przeciwko tej inicjatywie.
- Nocne ograniczenia w sprzedaży alkoholu w żaden sposób nie wpłyną na ograniczenia ilości spożycia. Ze wszystkich miast płyną informacje, że tak się nie stało. Jedynie zmieniają się mechanizmy zakupowe - mówił przedsiębiorca, który przywoływał przykład Warszawy, gdzie nocna prohibicja obowiązuje od początku czerwca tego roku.
- Media piszą już artykuły o tym, że w Warszawie uruchomiły się tzw. e-meliny. To kanały na Telegramie, przez które można zamówić alkohol. Dowożą go kierowcy z aplikacji taksówkarskich - zaznaczył właściciel sklepu.
Marcin Koza twierdził, że na nocnym zakazie sprzedaży trunków alkoholowych skorzystają jedynie sklepy należące do dużych sieci handlowych, które otwarte są do godziny 23.00.
- Nie chcę wymieniać nazwy tej sieci, ale oni doskonale wiedzą, że po wprowadzeniu ograniczeń między godziną 21.00 a 22.00 generują trzykrotnie większą sprzedaż alkoholu niż robili to między 21.00 a 23.00. Więc oni protestować przeciw tym zakazom nie będą – stwierdził właściciel sklepu.
Co z gastronomią?
Marcin Koza wskazywał również, że wprowadzenie nocnego zakazu sprzedaży alkoholu tylko w punktach handlowych będzie niesprawiedliwe, bo taki sam zakaz nie będzie obowiązywał w lokalach gastronomicznych.
- W krajach skandynawskich są ograniczenia obejmujące również lokale gastronomiczne. U nas żaden rząd nie podniesie ręki na gastronomię, bo wyleci na taczkach. W kamienicy, w której prowadzę sklep jest cztery lokale gastronomiczne. Ja się będę musiał zamknąć o 22:00. Dwa z nich się otwierają 22:00. To zatem nie będzie żadne ograniczenie - tłumaczył Marcin Koza.
Przedsiębiorca podkreślał, że nocne zakazy wprowadzone w ostatnim czasie w szeregu polskich miast, nie spowodowały również zmniejszenia liczby interwencji służb czy przyjęć na SOR-ach. Zauważył, że radni, chcąc ograniczyć spożycie alkoholu w mieście, powinni pomyśleć nad innymi rozwiązaniami.
- Limit zezwoleń na sprzedaż jest najlepszym narzędziem do kontroli ilości punktów i tego jak przedsiębiorcy z nich korzystają - mówił Marcin Koza dodając, że w 2021 roku Rada Miasta Rzeszowa zgodziła się na zwiększenie takiego limitu o kolejne 100 punktów, a uchwałę w tej sprawie poparł m.in. Andrzej Dec, który teraz jest zwolennikiem ograniczeń w sprzedaży napojów alkoholowych.
Dec: Zróbmy to co możemy
Radni zgodzili się z przedsiębiorcą, że trzeba szukać alternatywnych rozwiązań dotyczących ograniczania spożycia alkoholu, ale do tego potrzebne są rozwiązania ustawowe. Sejm obecnie proceduje aż trzy projekty ustawy w tej sprawie.
- Obawiam się niestety, że jak to zwykle w parlamencie, kiedy jest trzy projekty, każdy z innego klubu, to będą one długo dyskutowane i pewnie się to niczym skończy - mówił Andrzej Dec, argumentując, że w takiej sytuacji radni powinni zrobić to co dopuszcza prawo.
- Proponuję zrobić to co możemy. Jeżeli to się uda, to w kolejnym kroku zajmiemy się ograniczeniem liczby punktów sprzedaży. A na inne rzeczy, które moim zdaniem są ważniejsze, jak na przykład wydłużenie zakazu do godziny 9.00, musimy czekać na zgodę parlamentu – dodał wiceprzewodniczący rady miasta.
Lobby alkoholowe?
Dec w trakcie dyskusji stwierdził, że ustawowe zmiany dotyczące ograniczeń w dostępności alkoholu są torpedowane przez lobby alkoholowe, do którego zaliczył również przedsiębiorcę biorącego udział w posiedzeniu komisji zdrowia.
- Mam sklep o powierzchni 19 m kw. i dla pana Andrzeja Deca jestem lobby alkoholowym. A rozprzestrzeniona po całym mieście gastronomia mająca wszędzie układy, robiąca interesy nazywana branżą HORECA, czyli hotele, restauracje i catering, jest świetna? I nikt nigdy nie patrzy, że o godzinie 5.00 z lokali gastronomicznych wychodzą osoby, które demolują miasto - odpowiadał na zarzuty przedsiębiorca.
Decyzja należy do radnych
Po kilkudziesięciu minutach dyskusji radni przeszli do głosowania. Opinia Komisji Zdrowia w sprawie uchwały o ograniczeniu dostępności alkoholu była pozytywna. Poparło ją 4 radnych, jeden się wstrzymał. Przypomnijmy, że wcześniej swoje opinie wyraziły rady osiedla. Na 33 samorządy osiedlowe w Rzeszowie swoje stanowisko miało przedstawić 12. Wśród nich 7 było negatywnych, a pięć pozytywnych.
Teraz nad uchwałą pochyli się cała Rada Miasta Rzeszowa. Wynik wtorkowego głosowania na razie wydaje się zagadką, bo w zasadzie w każdym z klubów pojawiają się argumenty za poparciem ograniczeń dostępności alkoholu, jak i przeciwne tej propozycji.
Przedsiębiorca uczestniczący w czwartkowym posiedzeniu komisji zdrowia już zapowiedział, że jeśli uchwała zostanie przyjęta, to właściciele sklepów zamierzają ją zaskarżyć do sądu.
Przypomnijmy, że na terenie Rzeszowa już raz obowiązywał nocny zakaz sprzedaży alkoholu. Dotyczył on tylko osiedla Śródmieście i został wprowadzony uchwałą Rady Miasta Rzeszowa w 2019 roku. Po kilku miesiącach ograniczenie zostało uchylone, bo przedsiębiorcy zaskarżyli uchwałę, a sąd administracyjny przyznał im rację.
Tymczasem rzeszowska Nowa Lewica apeluje o poprawkę w projekcie uchwały. Chce by usunąć z niej wyjątek dla lekkich alkoholi i piwa. Lewica powołuje się przy tym na przykłady innych miast. - Przeanalizowaliśmy uchwały z innych miast. Warszawa, Kraków, Olsztyn, Kielce, Gdańsk… W każdym z tych miast ograniczenie sprzedaży alkoholu tyczy się każdego alkoholu. U nas projektodawcy z jakiegoś powodu wyłączyli lekkie alkohole poniżej 4,5% oraz piwa poniżej 18%, czyli praktycznie wszystkie piwa. A przecież to też jest alkohol, którym także można się upoić, który także prowadzi do negatywnych skutków, z którymi chcemy walczyć. To błąd! - ocenia Paweł Szczygłowski, szef miejskich struktur partii.
Dlatego Lewica zwraca się do radnych z apelem o wprowadzenie poprawki do uchwały i usunięcie zapisu, że zakaz dotyczy napojów „zawierających powyżej 4,5% do 18% alkoholu (z wyjątkiem piwa) oraz powyżej 18% alkoholu.”
Karol Woliński