Nowość w Siemaszkowej. Będą tworzyć sztukę teatru na oczach widzów

KATEGORIA: KULTURA / 18 września 2018

Martyna Łyko - konsultant ds. Sceny Nowej Dramaturgii w Teatrze Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie.
Fot. Paweł Bialic

Wraz z nowym sezonem w rzeszowskim Teatrze Wandy Siemaszkowej pojawiły się nowe pomysły, jak otworzyć i wciągnąć publiczność jeszcze bardziej w sztukę teatru. Wymyślono, że teatr będzie poszukiwać jeszcze mocniej nowych środków wyrazu w materii scenicznej, w sztuce aktorskiej i reżyserskiej, kreując do tego nowe przestrzenie, nowe metody pracy, a przede wszystkim odkrywając relację między aktorem, twórcami sztuki, a publicznością.

Nie od dziś wiadomo, że ciekawość wpisana jest w ludzką naturę. Lubimy zaglądać tam, gdzie nam zakazują, odkrywać to, czego jeszcze nikt nie odkrył, czasem wręcz ryzykować własne życie, żeby doświadczyć czegoś ekscytującego. Wykorzystując nieco te nasze cechy rzeszowski teatr postanowił wciągnąć widza na zaplecze i pokazać mu ten etap tworzenia sztuki, którego zwykle nie ogląda. Nie chodzi jednak o zwiedzanie zaplecza i zapoznanie się z warsztatem. To ma być zupełnie nowa sztuka.

To na pewno będzie eksperymentalne przedsięwzięcie. Widz najczęściej widzi spektakl w końcowej formie, gdy aktorzy przedstawiają na scenie wypracowane interpretacje. Co jednak, gdy pozwolimy widzowi wejść w głębię przeżyć aktora i pozwolimy mu zapoznać się ze skomplikowaniem natury ludzkiej? Temu ma służyć zaproszenie widza Siemaszkowej za kulisy i zapoznanie go z całym procesem tworzenia sztuki i jej postaci. Celem takiego przedstawienia jednak nie będzie doprowadzenie prac do końca zwieńczonego wystawieniem gotowego spektaklu, choć nie jest to wykluczone. Celem będzie wciągnięcie widza w proces tworzenia, a ten proces sam w sobie ma być sztuką. Odbiorca pozna różne warianty scen opowiadanej historii, różne interpretacje zachowań i pracę aktorów nad wymową gry swoich postaci. To rzeczywiście może być intrygujące.

„Bo do tanga trzeba dwojga”

Koncepcję tej nowej formy scenicznej zaproponowała Martyna Łyko, znana rzeszowskiej publiczności jako reżyser czytań performatywnych, spektaklu „Coś w rodzaju miłości” i spektakularnego widowiska „Kwiat Paproci”, które rozegrało się w ramach Międzynarodowego Festiwalu Sztuk TRANS/MISJE, na rzeszowskich bulwarach. Teraz na dłużej zwiąże się ona z zespołem Wandy Siemaszkowej realizując wspomniany projekt.

O potrzebie naszego większego otwarcia na sztukę współczesnego teatru mówi Martyną Łyko.

Martyna Łyko jest młodym i utalentowanym twórcą teatralnym poszukującym nowych form wyrazu i jednocześnie form kontaktu i porozumienia z widzem. Najwidoczniej jej niekonwencjonalne poszukiwania spodobały się dyrektorowi teatru Janowi Nowarze, który również dał się już poznać rzeszowianom jako eksperymentator, albo wręcz ryzykant, który z niespożytym zapałem pragnie zmieniać oblicze teatru, bawiąc się formą i czasem też treścią tego, co proponuje publiczności.

Trzeba przyznać, że ten zapał twórczy dyrektora Nowary zyskał sobie pozytywny odbiór publiczności, co pozwala przypuszczać, że jego najbliższa współpraca z Martyną Łyko zdobędzie uznanie widzów. Mam świadomość, że teatrem eksperymentalnym niekoniecznie muszą się zafascynować wszyscy widzowie, ale z pewnością wielu on zaintryguje. W czasie 5. edycji Festiwalu Nowego Teatru odbywającej się w ramach już 57 Rzeszowskich Spotkań Teatralnych (19 – 24 listopada) będziecie Państwo mogli poznać wizję teatru, jaką zaprezentuje nam Martyna Łyko.

Jednak proszę się nie obawiać. To nie będzie jedyna nowość, jak czeka na Państwa w nowym sezonie prezentowanym przez Teatr Siemaszkowej. Oprócz eksperymentów będzie też bardziej standardowo i zapewne ciekawie, ale o tym już w innym materiale...

Barbara Kędzierska

  

Redaktor naczelny: Barbara Kędzierska
Wydawca
"Siedem - Barbara Kędzierska"
PORTAL INFORMACJI I OPINII
✉ Adres do korespondencji
35-026 Rzeszów, ul. Reformacka 4