Doceniajmy własną tradycję. Nie porzucajmy naszych Zmarłych...

KATEGORIA: KULTURA / 31 października 2018

Kto nie lubi rodzinnych świąt? No właśnie. A przecież "Wszystkich Świętych" to też rodzinne święto. Tymczasem coraz bardzie się ono komercjalizuje i przybiera karykaturalne, obce formy Halloween.
Fot. publicdomainpictures.net

Często zadaję sobie to pytanie, dlaczego my Polacy mamy szczególnie taki wielki kompleks zachodu? A no pewnie dlatego, że od zawsze kojarzył się nam z wszechobecnym dobrobytem i lepszym światem, do którego zawsze nam było daleko. Również w dziedzinie świętowania nasz kompleks uaktywnia się i to w ostatnich latach dość wyraźnie.

Mamy bardzo piękną tradycję obchodów Wszystkich Świętych i Święta Zmarłych, którą nie wiedzieć czemu, wielu z nas pragnie porzucić dla osławionego i niezwykle popularnego w USA Halloween. Niby jest w tych świętach jakiś wspólny mianownik, bo oba dedykowane są naszym zmarłym, ale to w jaki sposób są one obchodzone, to już zupełnie inna sprawa.

Pewnie zazdrościmy naszym przyjaciołom zza wielkiej wody tego, że wesoło i kolorowo świętują. Tego, że zamiast „odwiedzać” zmarłych, biegają po domach strasząc psikusem w przypadku nie otrzymania słodkiej zapłaty, lub że balują na przebieranych przyjęciach. Tego, że z rumieńcem na twarzy wybierają równie rumiane i największe dynie, które przed wejściem będą witały gości. Tego, że cmentarze oglądają jedynie za pośrednictwem telewizora w coraz to bardziej przerażających horrorach.

A co z naszym świętem? Czy naprawdę jest tak nudne i nie warte uwagi, że trzeba znaleźć mu zamiennik? Mam kilku przyjaciół mieszkających w USA. Nie są to tylko Polacy którzy tam wyjechali, ale także Amerykanie z dziada pradziada i nie uwierzycie, ale zazdroszczą nam Święta Zmarłych. Podoba się im, że kiedy wokół nich ludzi ogarnia szał zabawy, my świętujemy w spokoju, zadumie ale jednocześnie w radości licznych spotkań rodzinnych. Imponuje im, że u nas zjeżdża się rodzina rozsiana na co dzień po całej Polsce, by odwiedzić grób zmarłych rodziców, rodzeństwa, czy najbliższych przyjaciół i by pobyć razem z tymi jeszcze żyjącymi. Żeby zapalić zmarłym ciepły płomień, ozdobić grób kwiatami, poświęcić im czas, jednocześnie uświadamiając sobie jak jest bezcenny i jak szybko mija. By poczynić refleksją nad głębią życia i tajemnicą śmierci. Nocą wybrać się w towarzystwie rodziny lub przyjaciół spacerkiem na cmentarz, który płonie ciepłem zniczy i być może rozjaśnia nam obraz zacierających się wspomnień o bliskich, o tym jak żyli, jacy byli.

Kiedy jeden z moich zachodnich kolegów zachwycał się dostojnością naszych świąt, uśmiechnęłam się i utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że warto hołubić własne rodzinne i narodowe tradycje, bo tylko w taki sposób pozostanie pamięć o nas jako o ludziach i o narodzie. Nawet wtedy, kiedy już nas nie będzie. Myślę, że Amerykaninowi do głowy nie przyszłoby celebrowanie świąt które nie są zapisem pamięci jego przodków. Dlaczego więc my tak chętnie wprowadzamy Halloween do naszych przedszkoli, szkół, domów kultury i bawimy się tradycją Halloween w centrach handlowych? Pozwalamy by poprzez wszechobecną masową komercyjną kulturę, nowa świecka (i to jeszcze nie nasza) tradycja zapisywała się w pamięci naszych nowych pokoleń. Powinna zapalić się nam w głowie czerwona lampeczka: dokąd zmierzamy? Bo moim zdaniem zaprowadzi nas to donikąd.

Fot. Barbara Kędzierska

Na koniec tej refleksji podzielę się z Wami krótkim wierszem własnego autorstwa. Może stanie się on również tematem do refleksji dla innych.

Fot. Archiwum TWiNN.pl rzeszowskiego portalu Społeczno - Kulturalnego

OGŁOSZENIE (1998r.)

Sprzedam bardzo tanio

używaną osobowość i ostry charakterek.

Sprzedam prawie nową myśl razem z głową.

Kupię, sprzedam ale nigdy nie dam!

Nigdy nie dam marzeń,

nie oddam miłości, uczuć i radości.

Chętnie zaś i bardzo tanio sprzedam smutek.

By mnie nigdy nie spotkała życiowej tragedii zaraza,

kupię życie szczęściarza!

A kiedy kupię to co chcę i sprzedam wszystko co posiadam,

zorientuję się wówczas, że z prawdziwych zalet

zrobiła się paskudna wada.

Kiedy więc sprzedam to co moje,

to uznam tego wartość dopiero wtedy -

gdy będzie Twoje…

Barbara Kędzierska

  

Redaktor naczelny: Barbara Kędzierska
Wydawca
"Siedem - Barbara Kędzierska"
PORTAL INFORMACJI I OPINII
✉ Adres do korespondencji
35-026 Rzeszów, ul. Reformacka 4